Donald Tusk zrozumiał wreszcie, że samo wzywanie kogoś do czegoś nie wystarcza. Zamiast histerii po kolejnej aferze, PO wysunęła konkretną propozycję dla PiS-u. Wybory na wiosnę w zamian za poparcie budżetu, ważnych dla PiS ustaw i wspólną zmianę Konstytucji.
To, że w Konstytucji nie ma jeszcze zapisu, o zakazie zasiadania w ławach poselskich ludziom, którzy zostali skazani prawomocnym wyrokiem, to skandal,
a brak zapisu to cały czas wynik doraźnych celów i sytuacji politycznej. Przydałoby się to przed nowymi wyborami załatwić.
To czy Łyżwiński jest ojcem dziecka, jest sprawą ważną, ale nie najważniejszą. SSS już dostatecznie zagościł w głowach wyborców i w ramówkach mediów. Nie wiem jak Jarosław Kaczyński wyobraża sobie dalszą współpracę z oskarżanymi przez media koalicjantami, których poparcie społeczne jest już bardzo znikome. Oczywiście można zakładać różne warianty, np. rządzenie przy pomocy nie skompromitowanej części posłów Samoobrony (są tacy?), jednak obecna kadencja pokazuje że ten kształt koalicji na dłuższą metę nie gwarantuje żadnej stabilizacji.
Propozycja PO nie jest może bardzo atrakcyjna, ale pozwala na korzystną zmianę Konstytucji, oraz na rozwiązanie patowej sytuacji na polskiej scenie politycznej.
Jak stwierdził wczoraj na antenie TVN24 Rafał Ziemkiewicz, PiS i PO muszą przeprowadzić bilans ewentualnych zysków i strat które niesie za sobą propozycja Tuska. Wszak żaden z niedoszłych koalicjantów nie musi być przegranym
w wiosennych wyborach. PiS może wchłonąć do cna elektorat Samoobrony i LPR, a może i część prawicowego elektoratu PO, który zatrwożony wizją ewentualnej koalicji z Lewicą i Demokratami (być może, jak donosi "Łysy", jedną partią pod przywództwem Aleksandra Kwaśniewskiego) odsunie się od Platformy. Platforma zaś, zmienia wizerunek mało skutecznej, bazującej tylko na krytyce koalicji partii. Podbudowana wynikami wyborów samorządowych też ma prawo mocno wierzyć
w swoje zwycięstwo.
Tli się jeszcze jakaś iskierka nadziei, że panowie dogadają się po ewentualnych nowych wyborach. Jakby nie było nie może być tak jak jest. Propozycja PO pozwala wyjść Kaczyńskiemu z twarzą z całej sytuacji. Jest tylko jeden zasadniczy problem.Ten problem, to przeświadczenie Premiera, że w walce z układem cel uświęca wszystkie środki. Wierzę jednak, że są granice, których Jarosław Kaczyński nie przekroczy. Jednak czasem lepiej zrobić krok w tył, a potem dwa kroki w przód.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)