Co to znaczy że Marszałek Sejmu RP, deklarując nie przybycie na ingres ingeruje w sprawy kościoła? Co to znaczy że (jak stwierdził Orzechowski z LPR) ma stawiać się na zaproszenia na uroczystości religijne (nie tylko katolickie)? A gdyby kilka lat temu marszałek Oleksy nie stawił się na ingres?
Co to znaczy że Giertych z Lepperem "nie wierzą" że abp Wielgus mógł zrobić coś złego? "W dokumenty się nie wierzy, tylko się je czyta" trafnie przytaczają przy każdym "lustracyjnym skandalu" ludzie racjonalnie analizujący rzeczywistość. Lepper i Giertych sięgają dna (o ile już wcześniej nie sięgnęli) wykorzystując ostatnie wydarzenia do wkupienia się w łaski o.Rydzyka. Giertych bredzący o masonie Wildsteinie i o Kościele jakoby był jego własnością brzmi tak cynicznie, że nie jestem w stanie uwierzyć w to że on sam wierzy w to co mówi. Mam wrażenie, że Ci ludzie są w stanie zrobić wszystko aby osiągnąć doraźne korzyści polityczne.Tonący chwytają się brzytwy, ale bredniami które opowiadają dwaj wicepremierzy, stawiają się na równi z babciami okładającymi dziennikarzy parasolkami.
Co to znaczy, że władze nie powinny ingerować w życie kościoła, skoro hierarchowie stają murem za kolegą i nie mówią swojemu zwierzchnikowi całej prawdy? Fakt, że to kuriozalne, ale Prezydent musiał wyręczać Prymasa.
W momencie kiedy sam abp Wielgus przyznał się do swoich przewinień, kiedy dwie komisje (w tym kościelna) stwierdziły, iż był tajnym współpracownikiem SB, kiedy Benedykt XVI przyjął dymisję, a jak możemy się domyślać był jej inicjatorem, Lepper Giertych, Rydzyk i reszta egzotycznej anty-lustracyjnej koalicji, kwestionuje de facto decyzję Papieża !!
Co znaczą żenujące komentarze na blogu red. Sakiewicza na temat pobitego dziennikarza GP? Nawet jeśli żadna pomoc lekarska nie byłaby potrzebna, to czy fakt pobicia i obrazy dziennikarza, działającego jak mniemam w dobrej wierze, nie zasługuje na krytykę albo chociaż przyzwoite milczenie? (apropos o części komentujących w "salonie" pod jakimikolwiek z tematów, aż nie chce się pisać)
Niesmak pozostał i będziemy go czuć jeszcze długo. Giertych z Lepperem po raz en-ty pokazali swoje najgorsze oblicza. Najgorsze, że mogą znaleźć pewien posłuch, jednak posłuch ten, u ludzi o których mowa, na pstrym koniu jeździ i obaj panowie dobitnie przekonają się o tym w najbliższych wyborach.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)