Wojciech Olejniczak mówi że SB nie można nazwać organizacją przestępczą bo pracowali tam też uczciwi ludzie (sprzątaczki może były uczciwe), Anita Błochowiak twierdzi w "Magazynie 24", że niektórzy w SB pracowali pod przymusem, Złotorowicz z Trybuny twierdzi, że ocena PRL nie może być jednostronna ale należy ocenić i potępić szczególnie czasy stalinizmu (skąd my to znamy?).
Żadna z tych wypowiedzi mnie nie dziwi. Czy lewica może pozwolić sobie na wmawianie swojemu twardemu elektoratowi "byliście przestępcami!"? Na pewno nie wypowiadając się o całości, np. o całej SB. Lepiej zostawić niedomówienie, że owszem, byli tam źli ludzie i przestępcy, ale byli też ludzie uczciwi, wtedy elektorat zawsze będzie mógł pomyśleć, że, owszem, moi współpracownicy robili świństwa ale ja do siebie nie mam zarzutów, ani do Olejniczaka czy Błochowiak, na których oddam swój głos.


Komentarze
Pokaż komentarze