Jesteśmy już po szacunkowych wynikach wyborów parlamentarnych. Analizując je nasuwa mi się kilka wniosków, które postaram sie ująć w punktach.
Głosowanie "przeciw" a nie "za":
Tegoroczne wybory były rzeczywiście plebiscytem za i przeciw Kaczyńskim. W społeczeństwie wytworzył sie swego rodzaju ruch społeczny, mobilizujący ludzi o różnych poglądach. Zrodziła się akcja, mająca na celu odsunięcie PiS od władzy. Platforma Obywatelska wydawała się najbardziej realną perspektywą zrealizowania tego celu. Dlatego też 58% wyborców nie głosujących w poprzednich wyborach, zdecydowała się poprzeć PO. W rozmowach ze znajomymi, w obserwacjach zachowań i opinii znanych mi i nie znanych internautów, zauważyłem nagłą chęć glosowania, nagłe włączenie się w wyżej wspomniany nurt. Ludzie często kompletnie nie zainteresowani dotychczas polityką, nie wspominający o niej w rozmowach, nie deklarujący żadnych, nawet ideowych, a nie partyjnych przekonań, szli głosować nie tyle na PO co przeciw PiS, będąc święcie przekonani o słuszności swojego wyboru. Platforma w kampanii wyborczej nie przedstawiała zbyt wielu rozwiązań ze swojego programu, skupiając sie na krytyce przeciwników z PiS. Paradoksalnie przyczyniła się, wraz z dużą częścią mediów do wzrostu frekwencji. Uważam że wybór dużej części tych "nowych wyborców" był impulsywny i nie podparty ani analizą rzeczywistości, ani wyznawanymi wartościami. Jednak samo włączenie się w proces wyborczy, daje nadzieję na szersze zainteresowanie się sprawami publicznymi i być może trwały udział w wyborach. Jarosław Kaczyński pozytywnie wyraził się o tej, zgubnej wg mnie dla PiS, ale nie możliwej do zatrzymania tendencji. Dziękując za udział w wyborach tak licznej grupie wyborców potwierdził przywiązanie do demokracji i jej werdyktów.
Grunt, że nie postkomuna:
Pomimo tak ostrego konfliktu między PO a PiS i uwydatnianiu różnic a nie zbieżności, czego wymaga kampania wyborcza, należy cieszyć sie, że na polskiej scenie politycznej dominują ugrupowania o solidarnościowym rodowodzie. Przy tak wysokim poparciu dla Platformy wizja koalicji z LiDem oddala się chyba całkowicie. Aleksander Kwaśniewski mówi: 21 października skończyła się IV RP. Ja mówię: 21 października skończył się Aleksander Kwaśniewski.
Porażka, ale nie klęska Prawa i Sprawiedliwości:
PiS uzyskało większe poparcie niż w poprzednich wyborach, co jak na partię rządzącą przez 2 lata, w niesprzyjających warunkach politycznych i mającą zła prasę , jest ewenementem. Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego będzie stanowić silną opozycję w nowym Sejmie, i, co zauważył kiedyś Marek Migalski, będzie mogło grać na reelekcję Lecha Kaczyńskiego i sukces w przyszłych wyborach parlamentarnych. Komentując fakt przedterminowych wyborów należy zauważyć uczciwe postawienie sprawy przez Kaczyńskiego. Nie miał większości. Próbował rządzić z Samoobroną i LPR`em, jednocześnie trzymając ich z dala od naprawdę istotnych kwestii. Proponował wybory już wcześniej. Z braku możliwości realnego rządzenia, zaproponował je też teraz. Można to określać jak powiedział Cimoszewicz, jako pomyłkę, można też widzieć w tym poddanie się werdyktowi wyborców i chęć zapewnienia krajowi stabilnych rządów.
Stabilizacja sceny politycznej:
Z parlamentu znika, możliwe że trwale, Samoobrona i LPR. Należy to ocenić pozytywnie i paradoksalnie przypisać to jako zasługę PiS-u (mówiąc pół żartem, dla sceptycznie oceniających rządy JK, to jedyny sukces IV RP ;)). Na scenie politycznej wyodrębniają się dwa silne ugrupowania (PO i PiS), partia obrotowa (PSL), oraz LiD, który może zarówno zyskać w nadchodzącej kadencji jak i odpłynąć na polityczny margines. Nasz system partyjny coraz bardziej zaczyna przypominać zachodnie rozwinięte demokracje.
Demokracja działa:
Podczas przedłużającej się ciszy wyborczej, słyszałem opinie o manipulowaniu wyborami, o niechęci oddania władzy. Pomijając już bezzasadność i irracjonalność tego typu wywodów, wyniki wykazały że takowej manipulacji nie było. Ugrupowanie rządzące, posługujące się rzekomo autorytarnym sprawowaniem władzy, zagrażające demokracji i przywiązane do władzy za wszelką cenę, poddaje się werdyktowi wyborców, przegrywa i... nic się nie dzieje. Frekwencja wzrasta, dyskusja i spór w którym prezentowane jest szerokie spektrum poglądów trwa w najlepsze.
ps. W miarę jak wykrystalizuje się końcowy wynik wyborów i ewentualne możliwości koalicyjne, lub brak ich potrzeby, napiszę o mojej wizji rządów PO i o przyczynach porażki PiS-u.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)