Pisałem już kiedyś przy okazji któregoś z "medialnych wyskoków" Lecha Wałęsy, że były prezydent rozmienia się na drobne. W ostatnich tygodniach/dniach Wałęsa znów przechodził samego siebie obrażając ogromną większość Polaków, która zarabia (codzienną pracą, a nie przy pomocy dożywotniej pensji) mniej niż 3 tys zł miesięcznie (Kwaśniewski twierdzi, że dostaje 3.900 a to prawie 4). Media w większości nie widziały niczego niestosownego ani w tej wypowiedzi, ani w wygłaszaniu przez Wałęsę u hipermarketowego potentata wykładu na temat "odpowiedzialności biznesie" (stosunek honorarium do kompetencji był zadziwiający ale przecież były prezydent zna się na wszystkim).
Teraz Lech Wałęsa proponuje komisje śledczą do zbadania rzekomych przygotowań do zamachu stanu podczas tzw "nocy teczek". Być może zwycięstwo PO i jej życzliwość w stosunku do byłego prezydenta, wprawiła go w permanentny stan podwyższonej pewności siebie, a słowa o "dorżnięciu watahy" potraktował on dosłownie. Łatwo zrozumieć powrót do insynuacji o zamachu stanu 15 lat po całym wydarzeniu, akurat w momencie, kiedy pojawia się (przynajmniej teoretycznie) możliwość publicznego upokarzania i ciągania przed komisje politycznych wrogów. Postulat ten zapewne zostanie zignorowany, ale jak mogło by być miło. Macierewicz, Olszewski, Kaczyńscy - ludzie którzy w ostatnich latach wrócili do wielkiej polityki, a nad którymi zbierają się ostatnio medialne i polityczne ciemne chmury (a to nieodpowiedni kandydat do speckomisji, a to zły weryfikator, a to premier - dyktator, a to obrażalski prezydent). Kiedy jak nie teraz klimat sprzyja aż tak bardzo, aby wmówić opinii publicznej, że chorzy z nienawiści prawicowcy kiedyś chcieli zaaresztować prezydenta i siłą przejąć władzę !?!? (Przecież "obiektywni dziennikarze" łykają wszystko jak pelikany, nawet satyrę Pawła Lisickiego) W latach 90-tych, Wałęsa był chyba święcie przekonany, że razem z Tuskiem, Pawlakiem i Mazowieckim, nocną zmianą na dobre wyrzucił oskarżanych dziś na polityczny margines.
Mnie natomiast zastanawia, dlaczego w takim razie nie doczekaliśmy sie jeszcze komisji ds. taśm Józefa "Brzytwy" Oleksego? i czy doczekamy się w ogóle jawnej komisji ds. zatrzymania Beaty Sawickiej?
ps. warto by przy okazji ostatnich postulatów Wałęsy przypominać jego rolę w "nocy teczek" i zastanowić się jak to możliwe, że zamachowcy Olszewski, Macierewicz i Kaczyński dali się wtedy, demokratycznymi co by nie mówić metodami (choć jak sam Waldi zauważył "to był taki trochę gangsterski chwyt") pozbawić władzy, tak jak i dali się pozbawić władzy 21 października 2007?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)