We wczorajszych „Faktach” wyemitowano materiał, którego teza brzmiała mniej więcej tak: Wszyscy w Polsce chcą Lecha Wałęsę do Rady Mędrców, to najodpowiedniejszy kandydat. Przez kłótnie możemy stracić miejsce w radzie. Wiadomo kto jest przeciwny kandydaturze Wałęsy: Bracia Kaczyńscy !” Przekaz był ewidentnie jednoznaczny, chociaż Kaczyńscy w sprawie Wałęsy w ogóle głosu nie zabierają. Zostało to po prostu powiedziane.
W migawkach przypomniano momenty triumfu Wałęsy. Walkę w opozycji, przysięgę prezydencką, przemówienie w Kongresie USA, niesienie flagi olimpijskiej. W momencie przypomnienia sporu Wałęsy z Kaczyńskimi autor stwierdzał, że po konflikcie padły mocne słowa. I tu trzy cytaty:
Lech Wałęsa: Durnia mamy za prezydenta.
Lech Kaczyński: Nie przewiduje żadnych spotkań z panem Wałęsą.
Lech Wałęsa: Kaczyńscy zawsze byli tchórzami.
Czy autor był tak mało błyskotliwy pokazując de facto agresję tylko z jednej strony sporu, czy po prostu nie mógł znaleźć ostrzejszych wypowiedzi Kaczyńskich odnośnie Wałęsy? Oczywiście można przywoływać pierwszą połowę lat 90-tych, kiedy konflikt miał swoje apogeum i emocje po obu stronach grały dużą rolę, jednak ostatnie lata, to czas nieustannych ataków Wałęsy na Kaczyńskich, przy ich zupełnie biernej postawie. Przypomina mi się przy tej okazji film dokumentalny o Lechu Wałęsie, emitowany bodajże na Discovery, w którym wypowiada się m.in. Lech Kaczyński, od dawna skonfliktowany z Wałęsą. Mówił że Wałęsa to: „Genialny trybun ludowy, obdarzony niezwykłą intuicją, który otoczył się w czasie prezydentury nieodpowiednimi ludźmi”. Tylko tyle i aż tyle.
Zdzisław Krasnodębski pisze w najnowszym „Wprost” o mitach funkcjonujących w społeczeństwie, polityce, moim zdaniem również w mediach. Takim mitem jest postać Lecha Wałęsy, który w pojedynkę obalił komunizm, jest (dopiero od jakiegoś czasu ale co tam) intelektualnym i moralnym autorytetem, zna się na wszystkim, poznał się na Kaczyńskich już wiele lat temu etc. Nikt nie odmawia mu zasadniczych zasług w latach 80-tych, jednak czytając np wspomnienia Anny Walentynowicz, wyłania się z nich obraz Wałęsy żądnego władzy i splendoru, egoisty, odsuwającego od siebie wszystkich, którzy sprzeciwiają mu się w jakichkolwiek kwestiach. Ewentualna współpraca Wałęsy z SB w latach 70-tych również nie przekreśla jego zasług w późniejszych latach. Chodzi jednak o obalenie mitu, który Wałęsa próbuje nadal kształtować mówiąc że to on, Lech Wałęsa, obalił komunizm, a wszelakie wątpliwości i trudne pytania to jakiś absurd.
Kaczyńscy konsekwentnie odmawiają komentowania obraźliwych w stosunku do nich wypowiedzi Wałęsy. Argumentują to szacunkiem dla dokonań przywódcy „Solidarności” w latach 80-tych, jednak to nie wystarcza. Sejmowe witanie Wałęsy przez Jarosława Kaczyńskiego „na siedząco” urasta do jednej z najważniejszych informacji i jest szeroko komentowane przy każdej możliwej okazji. Pienienie się Wałęsy na temat „bzdur wygadywanych przez Kaczyńskiego” [Lecha] w kwestii Grudnia 70 i jego własna argumentacja opieszałości sądów, pozostają bez refleksji.
„Nie potrafiliśmy i nie mieliśmy siły rozliczyć i to są fakty, a nie bzdury, które opowiada prezydent. Jeśli jakieś układy przeszkadzały, to chyba takie, w których Kaczyńscy uczestniczyli. Bo oni podkładali nogę i przeszkadzali w rozliczeniu - stwierdził Wałęsa”
Co to znaczy że przez kilkanaście lat wolnej Polski „nie mieliśmy siły”? Gdzie niezawisłość sądów i niezależność prokuratury? Jak Kaczyńscy przeszkadzali w rozliczeniu? Mało kto zadaje takie pytania.
Proponuję policzyć ilość ataków Wałęsy na Kaczyńskich i odwrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat. To wystarczy by odpowiedzieć sobie na pytanie, jak to się stało, że człowiek który w Polsce na przełomie wieków nie był traktowany poważnie przez prawie nikogo, a wcześniej był obiektem ataków i szyderstw postępowych mediów i elit, stał się znów ich pupilem.
Łasy na wszelakie przywileje i prestiżowe stanowiska Lech Wałęsa, już zgodził się na wejście do Rady Mędrców. Murem stoi za nim Donald Tusk. Będziemy więc mieli swojego odzyskanego po latach mędrca Europy, a Ci którzy podnoszą jakieś wątpliwości, zostaną zakrzyczani.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)