Nie od dzisiaj "kapelan michnikowszczyzny" JE abp Życiński wykorzystuje kościelną ambonę wystawiania cenzurek swoim krytykom. Tym razem pojechał sobie po "Rzeczpospolitej" , która "jeszcze niedawno była symbolem rzetelności". Teraz już nie jest. Oto bowiem Bogumiła Tyszkiewicz i Józef Dajczgewand (ofiary Marca 1968) popełnili następujący felieton :
Parę dni temu Jarosław Kaczyński skojarzył Adama Michnika z frakcją puławian działającą w PZPR przed 1956 rokiem. Wywołało to gdzieniegdzie oburzenie, choć – szczerze mówiąc – premier potraktował Michnika dość łagodnie. Mógł gorzej. Wszak ulubieńcy redaktora „Wyborczej” Jaruzelski i Kiszczak nie są puławianami, lecz moczarowcami.
Wojciech Jaruzelski, bywalec czwartkowych „wieczorów u Mieczysława” (Moczara) i jego prawa ręka, rozpoczął czystki antysemickie w wojsku w 1967, na rok przed Marcem. Zresztą wyrzucanie z wojska i degradacja do stopnia szeregowca dotykały nie tylko żydowskich oficerów, lecz i polskich, zarażonych „świadomością syjonistyczną”. Tak zdyscyplinowana kadra oficerska rok później poprowadziła polską armię na Czechosłowację.
Oba totalitaryzmy XX wieku są równie przerażające, ale można niuansować w obrębie każdego z nich. Nazistami byli i autor „Blaszanego bębenka”, i obecny papież, ale to zupełnie inny kaliber niż strażnik obozu zagłady. Moczarowcy są dlatego tacy straszni, że w swojej ideologii zintegrowali oba totalitaryzmy wokół motywu ludobójstwa i koncepcji państwa-bez-Żydów. Nie tyle przetłumaczyli „Protokoły mędrców Syjonu”, co je spolszczyli, zmieniając tekst w stosunku do oryginału. Musiało to od nich wymagać nie tylko dodatkowego nakładu pracy, lecz i obmyślenia własnego podejścia do kwestii rasowych i panowania nad światem. A przede wszystkim, udało im się dokończyć dzieła Hitlera i spowodować, że Łódź stała się rzeczywiście Juden-frei.
Michnik może i pijał wódkę z puławianinem Urbanem, ale człowiekiem honoru jednak nigdy go nie nazwał. To reprezentanci Natolina są dziś symbolem michnikowskich ludzi honoru. I na tym też polega moczaryzm — na instrumentalnym traktowaniu etniczności: kiedy widzi się każde źdźbło w oczach adwersarza, a nie dostrzega belki w oczach człowieka wymalowanego na własnym sztandarze. A gdy jest się aż tak bezwzględnym, by wykorzystywać ofiary marcowych czystek do propagandowej obrony tych, co im połamali życie, to nic dziwnego, że ofiary zaczynają się zastanawiać, na ile środowisko takowe samo nasiąkło przez lata dzielące nas od 1968 roku zwycięskim wtedy moczaryzmem.
Cytuję całośc felietonu , żeby nie było wątpliwości w jakim kontekście wymieniają oni Benedykta XVI. Każdy uczciwy i logicznie myślący człowiek widzi , że nie chodzi tutaj o żadne wyrzucanie Papieżowi , że był piewcą nazizmu. Wszyscy wiedzą też jaki był kontekst związku Josepha Ratzingera z Hitlerjugend i służby w Wermachcie. Wierni diecezji lubelskiej już jednak wiedzą : Rzeczpospolita nazwała Papieża nazistą !
Michnikowszczyzna ma spore doświadczenie w zakresie wycierania sobie gęby Papieżem. Jeszcze niedawno do kanonu dorobku III RP zaliczono Jana Pawła II i jego nauczanie. Autorytety Ministerstwa Prawdy orzekły , że jeżeli ktoś kwestionuje zdobycze III RP to odrzuca jednocześnie Ojca Świętego. Tym razem sięga się po Benedykta XVI i Jego Ekscelencja jedzie dalej (za gazeta.pl) :
Jedynym powodem tego ataku jest to, że młodość papieża wypadła w kraju rządzonym przez nazistów - stwierdził metropolita lubelski. Przypomniał, że większa część Polaków żyła w kraju komunistycznym i poczułaby się urażona, gdyby tylko dlatego nazwać ich komunistami.
Nie wolno kwitować w ten sposób dramatu narodu niemieckiego. Wcielenie Josepha Ratzingera do Wehrmachtu potwierdza ten dramat. Skwitowanie tej tragedii sugerowaniem, że Ojciec Święty był nazistą oznacza demonstrację podejścia, które urąga prawdzie.
O ile teza , że papież padł ofiarą dramatu historii jest prawdziwa (został przymusowo wcielony) , to w kontekście dotychczasowej publicystyki Jego Ekscelencji , przekaz jest oczywisty : w XX wieku często byliśmy ofiarami dramatu historii , a „prawda niejedno ma imię”. W Polsce , której komunistyczny reżim narzucił ZSRR, wszyscy byliśmy ofiarami (ludzie podziemia antykomunistycznego i członkowie PZPR , agenci SB oraz ich oficerowie prowadzący w takim samym stopniu jak figuranci – rzecz jasna) , „wszyscy byliśmy umoczeni”- chciałoby się powiedzieć za Michnikiem.
Benedykt XVI , podmiot „dramatu narodu niemieckiego” musiał w ciągu jednej styczniowej nocy pokazać polskiej hierarchii kościelnej i Jego Ekscelencji również , gdzie jest granica pomiędzy dobrem i złem. Granica , którą michnikowszczyzna na polu ocen historycznych PRL-u i ostatnich 17 lat skutecznie zacierała.
Na koniec najzabawniejsze : SONDAŻ Gazety (formuła pytania i odpowiedzi jak w referendum ludowym z 1946r. albo SMS’owej sondy u Tomasza Lisa)
Czy abp Życiński ma rację krytykując Rzeczpospolitą ?
Tak, felietoniści gazety zbagatelizowali prawdę.
Nie, Joseph Ratzinger był przecież w Hitlerjugend i Wehrmachcie.
No comments.
Tak na marginesie , sądzę że krytyka Rzeczpospolitej powodowana była bardziej ostatnim felietonem Bronisława Wildsteina niż troską Jego Ekscelencji o dobre imię Ojca Świętego. Polecam :)



Komentarze
Pokaż komentarze (1)