44 obserwujących
334 notki
265k odsłon
  319   2

Kontrofensywa chersońska i charkowska-widziane z USA

Jeśli ktoś się łudzi, że można odnieść zwycięstwo, mając mizerne wsparcie lotnicze i artyleryjskie na polu bitwy, ten ulega tylko wysiłkom propagandy ukraińskiej do czasu kapitulacji.

Od samego początku wojny pomiędzy Rosją a neokonami żydowskimi, wysługującymi się Ukrainą i jej armią, Polska przyjęła wraz z krajami NATO wersję propagandową strony ukraińskiej. Według niej Rosjanie sami siebie ostrzeliwują w elektrowni atomowej w Energodarze, muszą być nieźle nawaleni, że też Putin nie ma nad nimi żadnej kontroli? A co będzie, jeśli bardziej nawaleni zaczną ostrzeliwać Krym i Moskwę?

Od samego początku wojny, polska propaganda robi z Rosjan bandę kompletnych przygłupów, którym to babcie strącają samoloty słoikami z dżemem czy też bez dżemu, jacyś cyganie kradną im czołgi, zaś ostatnio Ukraińcy podczas przygotowania sobie jajecznicy rozwalili ruski czołg. Salon24 doniósł ostatnio jak to Ukraińcy bez wystrzelenia pocisku przeciwko ruskiemu samolotowi likwidują go. Na pewno za pomocą strasznych oczu Antka Macierewicza.

Aż dziw bierze dlaczego wojna trwa tak długo, zaś podstawowe pytanie, jak przy takiej nieporadności i demoralizacji ruskich sołdatów, którzy to gwałcą się wzajemnie od generałów po szeregowców, Ukraińcy nie są już we Władywostoku.

Zaraz na początku wojny jeszcze w lutym, polska propaganda twierdziła za amerykańskim wywiadem, że Rosjanom starczy amunicji na co najwyżej miesiąc, więc nie będzie problemu z pokonaniem ruskiej barbarii, która za miesiąc na pewno skapituluje z braku amunicji.

Niedawno skontaktowałam się z młodym Ukraińcem, za którego rodzina w Chicago zapłaciła 11000 USD, by wyciągnąć go z ukraińskiego piekła. Chłopak jest ranny w nogę i będzie utykał do końca życia. Został porwany z dyskoteki w Winnicy, jak wszyscy młodzi mężczyźni i od razu został wywieziony do koszar przez ukraińską bezpiekę. Po czterech tygodniach szkolenia obsługi działa został przerzucony na front pod Siewierodonieckiem. Było to miejsce najbardziej ufortyfikowane na Ukrainie, według nadzoru brytyjskich wojsk inżynieryjnych, budowane przez 6 lat.

Niestety działa ukraińskiej armii w tym miejscu okazały się zupełnie nieprzydatne, ponieważ miały zbyt krótki zasięg w stosunku do dział rosyjskich. Chłopak opowiadał że Rosjanie bombardowali ich umocnienia artylerią przez 24 godziny na dobę dodatkowo w ciągu dnia wspierani przez drony i lotnictwo. To piekło siewierodonieckie trwało przez 6 dni, wtedy dowódca batalionu zdecydował sie na kapitulację gdy stan osobowy liczył już tylko około 10% pierwotnych sił.

Zaś nasi polscy eksperciarze zarówno cywilni jak i wojskowi uważają, że Rosjanom każdego dnia kończy się amunicja. Tymczasem jeśli ktoś zna historię ZSRR, to powinien wiedzieć, że Stalin nakazał zamienić cały Ural w podziemne zakłady zbrojeniowe, które zatrudniały setki tysiecy osób za Stalina, Chruszczowa i Breżniewa. Satelity wojskowe USA zaobserwowały obecnie, że dziennie z Uralu wyrusza około 85-100 składów pociągów w kierunku zachodnim. Około 100 km od granicy z Ukrainą pociągi są rozładowywane i towar jest przenoszony na samochody. Dopiero teraz prasa zachodnia oficjalnie donosi o ogromnych kolumnach rosyjskiego wojskowego sprzętu, które ciągną na front ukraiński.

Od samego początku kampanii wojennej pisałam, że wojna Rosji z NATO, w której to Ukraina użyczyła swojego terytorium i wojska, jest dla Rosji sprawą egzystencjalną, więc Rosjanie mają wielką motywację do walki, podczas gdy amerykańscy neokoni głównie żydowskiego pochodzenia, aż takiej motywacji nie mają. Chociażby z tego względu, Rosja tę wojnę wygrywa i wygra, nawet gdyby się w to zaangażowały oficjalnie wojska amerykańskie.

Według zachodnich atrategów, kampania rosyjska utknęła w martwym punkcie, przebiega ich zdaniem zbyt wolno, więc upatrują sukcesów militarnych Ukrainy w dobrze przygotowanej kontrofensywie. Warto nadmienić, że armia ukraińska od 2014 roku była szkolona przez instruktorów natowskich, więc jest armią faktycznie natowską, posiadającą broń zachodnią. Co do standartu uzbrojenia natowskiego, to od 2016 roku można było kupować natowską broń, na nielegalnych targach bronią na wschodniej granicy Polski. Informowałam o tym fakcie w moich notkach.

W chwili wybuchu wojny ukraińsko-rosyjskiej, okazało się że wojsko ukraińskie ku zdumieniu doradców natowskich nie posiada bronii. Zwłaszcza ciężkich dział dalekiego zasięgu. Swego czasu pisałam, jak to mój majętny kolega z Polski mógł zakupić działo wraz z amunicją. I pewnie by to zrobił gdyby nie fakt, że nie mógł tego dużego zakupu nigdzie ukryć.

Następnie już w trakcie wojny okazało, się że tylko 20% dostaw broni od momentu przekroczenia granicy sąsiadów z Ukrainą trfia na front, zaś reszta bronii trafia na czarny rynek. Kiedy to stało się oficjalną informacją, przedstawiciele Kongresu udali sie z wizytą do Kijowa, by ostrzec Żeleńskiego utratą zaopatrzenia w amerykańską broń. Koń by się uśmiał z tych ostrzeżeń. Amerykańska broń dalej płynie szerokim strumieniem na Ukrainę i dalej nikt oficjalnie nie ma nad tym kontroli gdzie i do kogo ta broń trafia. Może Ukraina jest takim dużym miejscem przerzutowym dla transportu broni zachodniej do innych miejsc. Faktem bezspornym jest pojawienie się tej broni na nielegalnych targach w Polsce, o czym mnie informuje na bieżąco mój znajomy z Polski. Mnie osobiście wcale nie dziwi narzekanie kierownictwa Ukrainy o ciągłe dostawy większej ilości ciężkiej broni. Ukraina po niemalże trzydziestu latach rządów oligarchów żydowskiego pochodzenia, stała się z jednym najbardziej skorumpowanych krajów na świecie, więc wszystko jest możliwe.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale