Tytuł jest przewrotny, gdyż przedziwna jest ona tylko dla tych, co im pomału klapki z oczu spadają zaś jak dotąd czytali fantasmagorie GW lub oglądali całą 'prawdę' całą dobę u wujka Waltera.
Otóż kilka lat temu państwem polskim wstrząsneła afera gruntowa. Afera w której prokuratura udowodniła korupcję, zamieszany był w nią wicepremier, ale co najważniejsze doprowadziła owa afera do upadku rządu polskiego. Sprawa wałkowana była na 4 fajery 48h na dobę - jakby powiedział klasyk od rozciągania czasu, obecnie zwany prezydentem.
Kiedy redaktor Sakiewicz publicznie położył na szalę cała swą wiarygodność a następnie ją potwierdził ujawniając fakty które jednoznacznie potwierdzają zaistnienie afery (a jakże - ci z klepkami na oczach nawet wówczas afery nie dostrzegli tylko Jarosława Kaczyńskiego który ją wymyślił), i wykazujac w nagraniach Taśm Leppera źródło przecieku (którego to nie było - zdaniem establiszmentu ze Słońcem Peru imperatorem Thuskiem na czele), w mediach zawrzało. Tzn zawrzało ciszą. Dziennik (dla niepoznaki nazwany Wiadomościami) o Lepperze powiedział tylko w dzień śmierci wspomnianego i dzień po, inne media podobnie. Potem okazało sie, że sprawa jest zupełnie nieistotna, a tylko bodaj raz w mediach podano (pomiędzy informacją o załamaniu pogody a śmierci misia koala w Australii), że odbędzie się pogrzeb Andrzeja Leppera - we czwartek. Dziś znaczy się. Ale jak widzimy i o tym dziś cisza. Lepiej nie wyciągać tego trupa z szafy. Za jakieś 3-4 miesiące dla oczadzonych Platformą może się wręcz okazać, że Andrzej Lepper nigdy nie istaniał - oczywiście pod warunkiem, że tak stwierdzi Jacek Żakowski, Adam Michnik bądź licealista - specjalista od psychicznych dewiantów i ludzi pokręconych wewnętrznie.
W normalnym kraju, sprawa potwierdzenia afery, jej złożoności, przecieku z najwyższych sfer znalazłaby się na pierwszych stronach wszystkich gazet i jako informacja nr1 na ekranach. Wygląda też na to, ze Lepper chciał sypać swoich koleżków. Wiecej, Taśmy Leppera zawieraja również jasne stwierdzenie denata, że obawia się o własne życie, co w okolicznościach znalezienia go sinego na sznurku może budzić pewne asocjacje.
Kiedy usłyszałem, ze sekcja zwłok Leppera odbyła się wbrew procedurom - za późno - odetchnałem z ulgą. Kiedy dowiedziałem się, że Taśmy Leppera są nieczytelne i trzeba je oddać specjalnym specjalistom - moje serce wypełnił spokój. Wszystko to znaczyło, ze sprawa jest bardzo poważna, Lepper przed smiercią uderzył celnie i nadzieja na upadek republiki kolesi zwanej 3RP może szybko znaleźć spełnienie. Kiedy zaś jednak dowiedziałem się, że prokuratura nie jest pewna co do samobójstwa i zamiast odesłać Sakiewicza do diabła przyjmuje od niego informacje i wszczyna śledztwo - lekko się zaniepokoiłem. Na szczęście media w Polsce, tj brak atramentu w pisarskich piórach na Czerskiej, deficyt reporterów na Wiertniczej i tsunami tematów zastępczych na Woronicza przywróciło wszystko do normy.
A norma jest obecnie taka:to co w istocie ważne, zaskakujące i przedziwne sprowadzone jest do roli informacji widmo, a to co miałkie, głupie i powierzchowne stosuje się jako placki krowiego łajna, którymi można zalepić białe plamy i dziury w mózgach niezamłodych, anafabetów, zadłużonych i z biedronki (dla niepoznaki nazwanych młodymi, wykształconymi z wielkich miast.).


Komentarze
Pokaż komentarze (3)