Trudno jest zaiste śledzić to co w przestrzeni publicznej wyprawia ostatnio Platforma O. Piszę 'O', bo o obywatelskości to już od dawna mówić nie możemy. Przecież nie mówiliśmy Milicja Obywatelska, tylko MO, co nie? No własnie.
Po dorżnięciu watahy, czyli wyrzuceniu z TVP dziennikarzy niezależnych, władająca Telewizją P. PO chce swoje medialne imperium wykorzystać maksymalnie tuż przed wyborami. Imperium może i gasnące bo wraz z rozwojem internetu oraz zapaścią w ofercie TVP i przy jej krańcowym politycznym zbydlęceniu liczba pożytecznych idiotów, tfu, widzów drastycznie spada, to jednak wciąż dobre i to.
Przejawem tego ma być debata. I liczba pojedyńcza jest jak najbardziej tu wskazana. PO nie chce bowiem debatować o konkretach, o poszczególnych dziedzinach zarządzania państwem jak gospodarka, finanse, wojsko, zdrowie, edukacja. Partia rz. (rządząca: PR) chce medialnego 'szoł', przedstawienia, słownej połajanki, wycia, przerywania, uszami klaskania itd itp. A potem słusznego skomentowania. Tak jak to było rok temu: Kaczynski zmasakrował w debacie Komorowskiego tak, że ten ledwo trafił do wyjścia, a komentarze po debacie były takie, jakie wiecie: na świeżo mówiono - a że Kaczynski może ciut lepszy, Komorowski się słabiej przygotował; po 2 godzianch był już remis a rano gazety pisały o tym jak to Komorowski pokonał w debacie Jarosława Kaczyńskiego. Czyli przekaz standardowy.
Nie trudno się domyślić, ze dziś byłoby identycznie. Debatę obejrzałoby pare mln osób, a parenaście mln z komentarzy dowiedziałoby się że debatę wygrał Tusk, Kaczyński się ośmieszył i niech lepiej wraca głaskać kota. Pominę samo prowadzenie debaty, bo obiektywności prowadzącego można się spodziewać. Tzn braku jakiejkolwiek obiektywności. I tu dochodzimy do osoby tak zwanego redatora Lisa. Tego bowiem pana PO wyznacza jako prowadzącego ewentualnej debaty, czytaj 'szoł'. Napewno jest to dziennikarz obiektywny, ale niestety inaczej. Równie dobrze debatę z kardynałem Dziwiszem mógłby poprowadzić ksiądz Natanek.
PO nie ma nic do zaproponowania na następne 4 lata. Stąd unikanie debat programowych. Wyobrażacie sobie państwo na ten przykład rozmowę: min. rolnictwa Sawicki - poseł Wojciechowski? Przecież po takiej debacie następnego dnia na ministra Sawickiego czekałby przed wejściem do ministerstwa tłum chlopów z gnojowicą w rękach. Ale problem PO jest, a raczej nasz problem z PO jest poważniejszy. Partia ta skompromitowała sie na całej linii, przez 4 lata udowodniła ze nie umie rządzić, gorzej - tylko psuje. Który zrealizowany pomysł ministra Tuska nie wziąć pod lupę, okazał się on prędzej czy później niewypałem. Pomysły min.Rostkowskiego są tu najlepszym przykładem. Młodzi z wielkich miast dzięki prognozom i koncepcjom ministra jutro zamiast do butiku pójdą do Biedronki.
PiS nie ma zadnego interesu debatować z PO na jej zasadach. Moim zdaniem być może nie ma zupełnie interesu debatować z PO. Sytuacja jest taka, ze wystarczy pokazać co parta rz. schrzaniła, i to jest najlepsza strategia. Bo zepsuła baaardzo wiele. Monika Olejnik, Tomasz Lis i reszta tego towarzystwa przebiera nożkami by znów stworzyć szopkę dla mas, a następnie głosić niestworzone teorie o partii Kaczyńskiego. JK musiałby być naprawdę w dużym dołku intelektualnym, aby na propozycje PO przystać.
Debatę Kaczyński Tusk możnaby było przeprowadzić wszak pod dwoma warunkami - pierwszym cudownym, a drugim normalnym:
warunek normalny: na ziemię zstąpi Chrystus i zaprowadzi obiektywizm i porządek w mediach
warunek cudowny: media same przestaną kłamać.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)