Donald Tusk straszy PiSem. Niby nic nowego, ale chyba jednak tym razem wspiął się na najwyższy poziom absurdu i obłudy.
Nie wiem jaki PRowiec doradził Donaldowi Tuskowi ten ruch, ale nawet mnie zdecydowanego przeciwnika PO lekko on zaskoczył. Otóż Tusk stwierdza, że zna przyszłość i wie co będzie się działo jak PiS dojdzie do władzy. Wtedy to zdaniem rezydenta Kancelarii Rady Ministrów cały kraj pogrąży się w kryzysie, zacofaniu i szybko upadnie. Tak jak Grecja, ale jeszcze mocniej, wszak podażąjąc za logiką DT Grecy nie mają Kaczynskiego.
Do tej pory Słońce Peru oskarżało Jarosława Kaczyńskiego za wszelkie zło w Polsce. Nawet i na świecie. Ale dotychczas chodziło o zło teraźniejsze, o przeszłym nie wspominając. Teraz okazuje się, że premier Kaczyński odpowiada też za to co będzie - Donald Tusk nie precyzuje co prawda co ma się konkretnie zdarzyć, ale zawsze coś się przecież złego zdarzy na świecie. I za to odpowiada Jarosław Kaczyński.
Coś mi się zdaje, że DT miał tą zakonspirowaną i genialną PRowską zagwozdkę przedstawić na debacie z liderem opozycji. Do debaty oczywiście nie dojdzie z przyczyn ogólnie znanych (Smoleńsk oraz obłuda, brak merytoryczności), więc rozdrażniony Tusk wygłosił swą genialną myśl już dziś. Słuchała go garstka studentów w Lublinie.
Nie wiem jaką wytrzymałość ma żelazny elektorat PO, szacowany w granicach 20%. Wiem jednak, że tylko ta grupa wyborców pozbawiona przez TVN czy GW rzetelnej informacji o prawdziwym świecie, jest w stanie taką retorykę 'łyknąć'. Reszta armii PO sprzed 4 lat 9 października albo zostanie w domu, pomna tego że Donald Tusk stosuje wobec nich argumenty na poziomie realności opowiadań Stanisława Lema, albo zawiedziona wesprze opozycję.
Przełknijmy ten przedwyborczy POwski chłam i pustosłowie. Jeszcze tylko tydzień.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)