Polska jako pierwsza w Europie wybrała do parlamentu osobę o zmienionej tożsamości. Żadne tęgie, nowoczesne i postępowe głowy (nawet w Unii) jeszcze na to nie wpadły, ale Polak potrafi. Trwa bowiem w dzisiejszym świecie, a w szczególności na malutkim i globalnie coraz mniej istotnym półwyspie odchodzącym od Azji wyścig, polegajacy na tym kto jest bardziej nienormalny. Jeszcze do wczoraj pewnie byśmy stwierdzili, że o zaszytne miano pierwszego dewianta Starego Kontynentu zacięcie walczy Wielka Brytania z Hiszpanią, a nasz nieszczęśliwy kraj stoi gdzieś pewnie na trzecim stopniu podium.
Od 9.X. wszystko się jedna pozmieniało. Wybranie człowieka który się okaleczył i teraz nie wiadomo nawet jaką płeć reprezentuje a sam tytułuje się imieniem żeńskim choć szczerze - baby to on raczej nie przypomina, sugeruje, że poziom degeneracji między Odrą a Bugiem przebił wszelkie normy i właśnie wysunęliśmy się na czoło stawki. O tym, ze nasz Sejm przyjmie w swe ławy tzw gejów i lesbijki można wspomnieć, ale już bez większego oburzenia, bo w porównaniu do Kaśki-Wojtka wyglądają oni na umiarkowanych konserwatystów.
Kiedy więc dodamy fatalne zarządzanie państwem, rozpad wielu jego struktur i elementów wraz z pogłębiajacą się biedą i marazmem społecznym do totalnego odhumanizowania dużej części społeczeństwa, obraz jaki się maluje wesoły nie jest i przypomina bardziej Przylądek Totalnej Beznadzieji niż Zieloną Wyspę.
Geneza takiego obecnego stanu naszej umęczonej ojczyzny polega na arcybolesnej prawdzie: 3RP jest krajem w którym co prawda ktoś rządzi, ale ten kto rozdaje karty zdaje się siedzieć dużo wyżej, i wcale tu nie chodzi o Pana Boga. Całą narrację, szczególnie od czasu upartyjnienia mediów publicznych tworzą bowiem media, jednoznacznie opowiadające się po stronie liberalnej.
Dla dyżurnych siepaczy od Korwina Mikkego odrazu śpieszę wyjaśnić, że liberalizm to ideologia, która powstała na bazie odrzucenia katolicyzmu w okresie reformacji i z gruntu była rewolucyjna. To liberalizm dał początek protestantyzmowi a co się z tym wiąże relatywizmowi, w konsekwencji zaś marksizmowi. To takie małe wytłumaczonko, na wypadek jakby jakiś domorosły liberal co mu sie właśnie wąsik sypnął pod nosem, okazał się modelowym produktem kolejnych reform edukacji.
Wracając do tematu. Sposób rozdzielenia centrów medialnych po upadku komunizmu jest badzo symptomatyczny i raczej ogólnie znany. Polska jest wyjątkowym krajem, gdzie wszystkie media głównego nurtu mocno wspierają jedną opcję polityczną. Tzw prywatne media tworzą tzw smutni panowie dobrze wspominający miniony ustrój. W młodości rozkochani w marksiźmie a jeszcze bardziej w komformiźmie dziś mogą ideologię marksistowską, liberalną czy nowej lewicy (bliższe lub dalsze synonimy) systematycznie wtłaczać ludowi tubylczemu. Jest to dla nich wygodne z każdego punktu widzenia, przede wszystkim ekonomicznego. A lud tubylczy jakoś mocno odporny na kłamliwą i antyhumanistyczną propagandę nie jest, wszak sam został albo wychowany w kłamstwie komuny, albo wychowali go rodzice co sami z tego kłamstwa wyrośli.
Po ponad 20 lat prania mózgów opakowanym kolorowo marksizmem, czy to w mediach, czy w szkołach, czy w miejscach pracy, lud 3RP musi głosować na przewodnią siłę narodu i basta. Każdy zaś miesiąc działania tego chorego postkomunistycznego systemu będzie ten elektorat odmóżdżonych pielęgnował i tworzył. Umrze stary komuch - pojawi się młody marksista, co sam powie o sobie liberał, agnostyk, squadowicz czy anarchista, choć tak naprawdę w sferze aksjologi nie bedzie się różnił niczym od swojego betonowego przodka. Ten system tak działa, i dopóki pierwsza władza w Polsce jest w rękach mediów - dopóty nic się nie zmieni.
Ludzie wychowani na Sienkiewiczu i na tym, że babci ustępujemy miejsca w autobusie a nie przypalamy na niej papierosa, mocno się jednakowoż zorganizowali. Kontrewoucja poszła przez media niszowe i rozłała się na internet oraz w małe społeczności. Ci Herbertowscy 'śmieszni karbonariusze, spiskowcy wolności' wykazali się, szczególnie w ostatnim 4-leciu, tytaniczą pracą na rzecz odkłamywania rzeczywistości i roszerzania sfery realizmu w morzu wymyślonej przez społecznych inżynierów utopii. 30% dla Prawa i Sprawiedliwości to poparcie grupy kilkumilionowej, ale niezwykle ideowo zwartej i niezłomnej. Ten zaczyn będzie siał w 3RP coraz mocniejszy ferment.
Społeczeństwo polskie wyglada dziś w przeważającej części jak kaleka z zawiązanymi oczami puszczony w morze. Jest to widok smutny, ale zarazem i przeraźliwie komiczny, co tylko dopełnia dramatu. Euforia tego niedorobionego narodu trwała tylko o 21.00 w wieczór wyborczy. Cieszyli się, ze nie wygrał Kaczyński, że wszedł Palikot, problem w tym że sami dziś nie wiedzą z czego się cieszyli. Cieszyli się radością tych co od miesięcy wmawiali im że trzeba poprzeć jedną jedyną partię, szkopuł w tym, że życie to nie telewizja. A dziś, coraz więcej z nich ze zgrozą zauważa, że na zza widnokręgu dziarskim krokiem, pełni wigoru, prości i rumiani, idą barbarzyńcy.
Wybory wygrały zniewolone umysły, ale biczowanie dziś musi zbierać niestety całe społeczeństwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)