Na nic krzyki na nic lamenty, koncesjonowana prawica postookrągłostołowa przechodzi do przeszłości. Co prawda cząstka tej prawicy przeszła wczoraj w Marszu Niepodległości, ale ten pochód długo trwać nie może.
Od rana mistrzowie pióra prawej strony, prawi - jak najbardziej, antysystemowi - to się rozumie samo przez się, mądrzą się na S24 i w innch miejscach jak to wspaniale uczcili wczoraj Święto Niepodległosci. W ich komentarzach przebrzmiewa nie tylko ton poważnej prawicowej - a jakżeby inaczej - refleksji, ale też wyniosłości i targania za uszy radykałów.
Targanie radykałów za uszy zaczęło się juz przed Marszem, kiedy to śmietanka, zaplecze i następcy naszej koncesjonowanej prawicowej wierchuszki medialnej poczęli odmawiać pójcia z ONRem (młodzi, hipstercy, PiS-uzależnieni) czy pod patronatem Jana Kobylańskiego (starsi, ale równie postępowi) - faszysty i antysemity, bo samo nazwisko już przeca mówi.
Dziś więc kontynuacja. Prof. Zybertowicz uważa, że MN został przejęty przez skrajną prawicę. Pan profesor nawet nie zauważył, że przejął język z Czerskiej i najwidoczniej jego genialne metody obrony przed indoktrynacją maja jakieś luki w systemie. Ale znaczniej poważniejszy jest sam sens wypowiedzi Zybertowicza, można bowiem z niego wywnioskować, że Marsz Niepodległości organizuje i organizowało w przeszłości jego środowisko. Tu już z luką systemu socjologicznego do czynienia mieć nie mamy, a bardziej z poważnymi lukami w pókulach bądź - co bardziej prawdopodobne - z cynicznym , co prawda oralnym, ale zawsze zawłaszczaniem tradycji Marszu.
Innym zacnym oratorem jest pan Warzecha. Znany z niezłomności i pracy w ultraniezależnym, poważnym i oczywiście prawdziwie polskim dzienniku Fakt. Pan Warzecha pisze w tonie pana Zybertowicza, bo widać, że jak ktoś jeden z rana ustawi klucz wiolinowy, to wszyscy prawi i niepokorni śpiewają z niego zgodnie niczym Chór Aleksandrowa. U Warzechy dominuje jednak reportaż z Marszu. Oczywiście jest od rzetelny, jak przystało na obecne rzetelności w prasie koncesjonowanej. A więc oprócz targania ONRu za uszy (kiboli też, bo Warzecha uzupełnia tę nutkę z wpisu Zybertowicza, której u niego nieopatrznie zabrakło) ale też wskazuje na możliwość prowokacji. Wypada zapytać i odpowiedzieć: 'Panie redaktorze, tam naprawdę mogło dojść do prowokacji? Nie możliwe!' Dziesiątki filmów i zdjęć pokazujące sytuację z centrum Warszawy czarno na bialy nie wystarczają zdolnemu dziennikarzowi by postawić puentę. Ale wystarczyć nie mogą. Jakby w spokojny marsz wjechał nagle czołg i zmiażdżył kilkunastu uczestników, to pan Warzecha napisałby zapewne, że jest ewentualność, że doszło do potrącenia niewinnych ludzi i policja najprawdopodobniej nie dopełniła swych obowiązków.
Żeby zrobić z tego duetu tercet, dodać należy pana Sakiewicza. Nie dość że zdecydowanie wycofał się z komitetu Marszu, to w dodatku jednoznacznie potępił organizatorów, że wolą Dmowskiego a nie doceniają Piłsudskiego. Pan redaktor zaiste przecenia swoją siłę sprawczą. Pamiętamy ubiegłoroczny marsz Klubów Gazety Polskiej w gruniu i te 5-6tys uczestników. Mało brakowało zdobyliby Belweder. Tegoroczne podpięcie się pana redaktora pod Marsz miało mu dać szansę wzięcia udziału wreszcie w czymś doniosłym i wielkim. Pan redaktor z szansy skorzystał, a teraz niczym z Góry Synaj pouczaucza niedobrych radykałów.
Aaa, jeszcze pan Kranowski...ale to już kwartet, poza tym czy warto? Melodia jest ta sama.
Wszystko to musi być z mojej strony utrzymane w tonie komediowym, bo inaczej na to spojrzeć nie można. Trzęsący się o frukta i o to jak ich ukażą w Czerskiej czy TVN, prawi i antysystemowi dziennikarze zupełnie nie przemówią do uczestników Marszu Niepodległości. Wczoraj byłem w gronie 100tys młodych polskich patriotów, którzy wierzą w zasadę Tak Tak, Nie Nie, i którzy z dumą i przekonaniem we własne słowa mówią o obaleniu okrągłostołowej republiki. Widziałem tę godność i wolność w oczach ludzi różnych stanów i pochodzenia społecznego, widziałem blask i wiarę w swoje racje. Słyszałem też doniosły śpiew i ryk tysięcy gardeł. Widziałem ludzi niezależnych od Michnika i od tzw niezależnych dziennikarzy, którzy tak naprawdę wierzą w jedną religię: polityczna poprawność. A ja najgłośniej słyszałem hasło: Bóg - Honor Ojczyzna!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)