poszukiwała sensu banalnej historii on był zwyczajny zdecydowanie niedoskonały ona miała błękitne pasemko i rumiane wesołe policzki razem stanowili zaprzeczenie rozsądnego podejścia do miłości kochali się pięć dni i nienawidzili pięć co dawało doskonałą dziesiątkę uchybienia charakterów temperowali wzajem ostrzem uśmiechów których nie brakowało kochali jesień zachwycając się wiosną latem odnajdywali właściwie wszystko co niezbędne w codzienności życia banalna historia kochania od pierwszego spojrzenia po ostatnie tchnienie nie mogła sobie poradzić jak to było możliwe on i ona razem ponad pięćdziesiąt lat nie rozumiała dzisiaj tak wielu nie potrafi unieść dziesięciu choćby gorejące karty prawdziwych romansów jak owoce jesieni żar miłości ludzkiego życia ona i on istnieli przecież może kiedyś dzisiaj wcale wcale lub
(C) Rena Starska 06 października 2015
Pozdrowienia i uściski dla Wszystkich, którzy nie zdążyli mnie zapomnieć,,,,,
oraz dla Wszystkich, którzy dopiero mnie mają szansę poznać,,,
Do miłych spotkań na blogu Smagane wiatrem... i nie tylko :)
Komentarze
Pokaż komentarze (1)