36 obserwujących
636 notek
731k odsłon
  561   1

King Kong w Hong-Kongu, czyli Godzilla vs Kong

Mamy zwieńczenie pewnego etapu cyklu o potworach i cała seria wyszła na plus. A około pięćdziesięciu procent oceny to jest ostatni film. I czy mamy trend wznoszący czy opadający. Cykl o Godzilli składa się z trzech filmów i czwarty o Kongu na doczepę. Nie pamiętam nawet tytułu. Godzilla w amerykańskiej wersji nowożytnej pojawiła się w trzech filmach "Godzilla", "Godzilla Król Potworów" i " Godzilla vs Kong". Ten trzeci miał premierę teraz pod koniec marca i osiągnął zaskakująco dobre wyniki finansowe. Został też ciepło przyjęty przez widzów i krytykę. Nie doceniamy może w Polsce popularności King Konga w USA. To on może być odpowiedzialny za sukces tego filmu, który u nas jest niedostępny. Może wejdzie do kin a może nie. Na HBO Max jest a HBO Max jest niedostępny u nas. Co za porażka. W każdym razie Warnerowi udało się osiągnąć trend wznoszący, czyli cały cykl jest oceniany dobrze. A Disnej serwował coraz gorzej odbierane filmy gwiezdnowojenne dlatego tzwswkłele Star Wars są oceniane słabo jako całość.

recka z Jutupki

Przy czym Warner ma więcej szczęścia niż rozumu, bo też jest porąbany. Mieli wielki sukces Avatara i odłożyli go na półkę. Ze swoim światem (universum) superbohaterskim DC (Superman, Batman, Wonder Woman, Aquaman, etc, etc) wyczyniali różne brewerie i rzecz sprzedawała się średnio. W końcu niejaki Zack Snyder zrealizował tzw Snyder Cut Ligi Sprawiedliwości który został ciepło przyjęty podobnie jak Godzilla vs Kong. Ale Warnerowi dalej coś nie pasi i nie o to chodziło: Ligę Sprawiedliwości reżyserował wspomniany Snyder, potem z przyczyn osobistych i innych zrezygnował i kto inny dokończył. Film okazał się do bani i się nie przyjął, ale teraz jest pandemia i ludzie szukają zapychaczy czasu, więc czterogodzinna wersja sprawdzi się doskonale. Mamy darmową reklamę, bo porównują ludzie tą wersje z poprzednią. Oglądałem tylko wersje Snydera i w miarę trzyma się kupy i da się oglądać. A tamta to nie wiem. O snyderyzmach (ponakładane filtry, format 4:3 (IMAX ?!?)) kiedy indziej. Mam wrażenie, że Warner konsekwentnie psuje jako wytwórnia wszystko, co się da i jest gorszy niż Kathleen Kennedy. Cykl o Godzilli jest  zdecydowanie lepszy niż nowe Gwiezdne Wojny a zarobił mniej. Paradoks taki. Gwiezdne Wojny jadą na sukcesie pierwszej trylogii sprzed półwiecza a Godzilla takich sukcesów jednak nie odnosiła. Przed premierą drugiej części miałem nadzieję, że pokażą Disnejowi jak się robi fajny film ale nie dali rady. Teraz też sporo brakuje.

image

Lia. Najlepszy bohater ludzki

Wygląda to tak, jakby robiąc filmy o Godzilli nie robili filmów o Godzilli tylko coś innego, a Godzilla jest pretekstowa. Przy pierwszym filmie ludzie narzekali, że chcą oglądać jak potwory się biją a nie jakieś dramy. Drugi był gorszy pod tym względem: co chwile zjeżdżali kamerą z bijących się monstrów na jakieś ludziki, które nie obchodzą widowni. Scena miała wzruszać widzów ale tylko irytowała: niech już potwory ich zabiją żeby nie przeszkadzali w oglądaniu bitwy. Publika zaglądała za ekran w bok, mając nadzieję, że poza kadrem zobaczy prawdziwą, potworną akcję. Albo miała ochotę przestawić kamerę w górę.

W trzeciej części też silą się na jakieś intrygi, które nie obchodzą widowni i jeden z dwóch głównych wątków ludzkich można wywalić bez szkody. Dodatkowo konsekwentnie szmacą bohaterów poprzednich części. W tym filmie tatusia, będącego herosem w drugim filmie. Tam zeszmacili admirała, który był fajny w 1 części. Asystentkę Serizawy zjadł King Ghidorach a teraz pojawia się inna postać dokładnie w tym typie. Takie mają prowadzenie bohaterów. Ponieważ film się broni więc mogę tu sobie toczyć z niego bekę przez chwilę. Na razie bezspoilerową bo potem będą spoilery.

Pora na SPOILER zdradzający szczegóły fabuły i zakończenia.


Godzilla to potwór którego dobrego samopoczucia i mniemania o sobie nie jest w stanie osłabić nic. Taki łomot jaki zebrał od Mechagodzilli powinien przemówić mu do rozumu ale nie. Nie byli w stanie nas zaskoczyć fabularnie i domysły, że Godzilla i Kong połączą siły w walce z silniejszą bestią okazały się słuszne. Nic tu ciekawszego nie da się wymyślić.

Widać jednak boleść scenarzysty, który najpierw wprowadził pustą Ziemię. Jest tu technobełkot uzasadniający, że niby jak na Tytanie, ale to bez sensu jest. W dodatku jest tam jasno na dole. I tu jest pewnie uzasadnienie, ale mnie nie interesuje. Tytan to jest księżyc Saturna pod którego powierzchnią znajdują się oceany i może istnieć życie, ale po ciemku. Tu u nas mamy zaś jasno. Ciekawym pomysłem jest odwrócenie grawitacji, sufit ma grawitacje skierowaną ku powierzchni i jest tam normalny teren. Podłoga zaś ma grawitację skierowaną ku dołowi, między nimi znajduje się sfera o zerowej grawitacji, czyli nieważkości. Ale to jest głupie. Ale wygląda świetnie, widz jest dezorientowany taką perspektywą. Wychodząc na wysoką górę można kicnąć do góry i przeskoczyć na drugą powierzchnię. Dodatkowy wielkie małpy wytworzyły tam prymitywną kulturę, która wyprodukowała drzwi i topór. Wszystko to aby Kong miał jakąś szansę z Godzillą.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura