42 obserwujących
713 notek
868k odsłon
  509   2

Orville S03E01 i Kenobi

Po 3 latach w końcu wymodzili 3 sezon Orville, The który wyszedł na platformie Hulu należącej do Disneja. Odcinków ma być 10 ale mają trwać nawet półtorej godziny, co ma pewne znaczenie. Pierwszy Electric Sheep, ma nieco ponad godzinę długości i zaskakująco dobrze się ogląda. Ponieważ jest niezgodny z wartościami Disneja więc serial może polecieć po 3 sezonie. Jak na swoją jakość jego popularność jest u nas zaskakująco niska. Ciekawe czy będzie na platformie Disney Plus, która wchodzi u nas 14 czerwca? Chyba nie będzie. Dobra teraz będzie spoiler, jak ktoś nie oglądał i nie chce być zaskoczony to niech nie czyta dalej. Same spoilery bowiem polecą:

SPOILER
.

.

.

.

https://youtu.be/nrEdHOJELVU

..


Ciężkie czasy przyszły skoro takie indywiduum jak Seth MacFarlane zostało ostoją sensu i logiki. Oglądam sobie 1 odcinek i oglądam i na tle wypada bardzo spójnie. Trwa wojna z Kaylonami którzy są  robotami w stylu Terminatora. Cywilizacja rozumna wymyśliła roboty, które się zbuntowały i ją wykończyły. Teraz przysłały jednego (Isaac) który pełni funkcję Daty (TNG) i miał zbierać informację o ludziach. Zbuntował się trochę jednak i atak z zaskoczenia nie udał się i mamy wojnę. Jest on przez część załogi obdarzany niechęcią, szczególnie przez tą nową blondynę. Blondyna, Charly Burke. uratowała się cudem ze zniszczonego okrętu, koleżanka się poświęciła dla niej. Isaac jest jednak robotem i nie rozumie takich zjawisk jak niechęć. Podział na jego tle jest tak głęboki że lekarka okrętowa jest w nim zakochana, jeden jej syn go nienawidzi a drugi lubi. Oglądnijcie wcześniejszy sezon drugi to zakumacie o co idzie. W każdym razie doprowadzili do jego samobójstwa, gdyż przeanalizował logicznie sytuację i doszedł do wniosku że obniża walory załogi wprowadzając dysonans i rozwalił sobie procesor. Synek się obwinia, bo nakłapał mu że powinien umrzeć. Lekarka rozpacza. Część załogi boleje nad jego zejściem. Ma fajny pogrzeb z przejmującą przemową kapitana. Drugie pół godziny zajmuje przywracanie go do świata żywych. Blondyna mająca stopień chorążyny nie chce się zaangażować ale zostaje uruchomiona przez wyrzuty sumienia dzieciaka. Wszystko to na tle remontu Orville, który jest statkiem eksploracyjnym.

Dałam wam krótki rys fabuły bo uderza ona widza jak już wspomniałem poczuciem sensu i spójności. Wsparta jest tez miłą dla oka pracą kamery i sympatyczną kolorystyką. Star Trek Discovery stoi tu zaś w opozycji z koszmarną kolorystyką i kamerą o czym było. Obi Wan Kenobi też jest słaby i ustępuje również muzyką, która jest sympatyczna w Orville. Chcąc syntetycznie opisać Orville użyć trzeba właśnie takich terminów jak sympatycznie, sensownie, miło, logicznie. Chyba że nie wychwyciłem absurdów i są tam jakieś jednak. Jeszcze o sarnich oczach Anne Winters można napomknąć.

W Orville jest też więcej gwiezdnych wojen niż we wszystkich aktorskich serialach Gwiezdnych Wojen razem z Skywalkerem: Odrodzenie. Na co tam Disnej z K. Kennedy i LucasFilmem przepala kasę? Nie rozumiem tu pewnych czynników i ktoś wie jakie są budżety tych seriali? W Mando, Bobusiu i Kenobim nie było żadnej większej walki kosmicznej. W Skajłokerze: Odrodzeniu też nie ma a ta z Ostatniego Jedi jest żałosna w porównaniu. Ergo Orville przeskoczyło w tej sytuacji poziom Star Wars. Fanbojstwo GW niech rajcuje się w tej sytuacji walkami na świetlówki. W Orville ma pojawić się gościnnie bardzo znana postać z bardzo znanej franczyzy.»Niech Moc będie z wami« z trailera może nie być przypadkowe i mógłby to być Luke Skywalker który by pokazał jak powinna jego postać wyglądać w sekłelach. Uważam że obecnie ekipa Orville jest w stanie zrobić porządnego sekłela. Byłoby to rzucenie LucasFilmu na kolana. Dwa odcinki po półtorej godziny i sprawa załatwiona. Ale to tylko takie spekulacje są. Największym problemem byłoby zastąpienie mieczy świetlnych bo raczej nie dadzą rady użyć czegoś takiego nawet zasłaniając się parodią.

https://youtu.be/KRqQqKtLkxw



Obecnie elementy parodystyczne poszły zresztą w cień, Mercer wyraźnie działa jak Picard w najlepszych sezonach TNG. Fabułę da się tu wytworzyć dość łatwo wykorzystując Przebudzenie Mocy. Parodia parodii wyprowadzi nas na prostą powagi.

II Obi Wan Kenobi. Serial taki

Disnej niczego się nie uczy tylko ciągle brnie w to samo. Pamiętacie Ostatniego Jedi i przedstawienie tam Luke Skywalkera? Jaka wojna o niego była? Jaka zadyma? Jaka krytyka miażdżąca na nich spadła? Teraz zrobili to samo z Obi Wanem Kenobim. Siedzi bidulka odcięta od mocy na Tatooine no i po co? Owszem, Obi Wan ma jakieś tam powody po Zemście Sithów i jest to jakoś podbudowane w odróżnieniu od Luka Skywalkera, ale tak w zasadzie to dlaczego? Nie mógłby być niezałamanym konspiratorem? Nauczyli się schematu załamanego mistrza i pakują go wszędzie czy trzeba czy nie trzeba. Bezmyślni są i uparci. Dodatkowo strukturalnie się sypią: w Mandalorianinie i Bobie Fetcie mamy Favreau i Filoniego, 2 gości odpowiedzialnych za fabułę i organizację serialu. Oni dobierają sobie reżyserów którzy mają dużą swobodę w granicy odcinka, ale zasadnicze elementy fabularne muszą zachować. I jakoś to działa bo emocjonalne elementy przeważają nad warsztatem. Nawet w najsłabszych odcinkach było się czym wzruszyć. Dlatego toczyłem sobie bekę z tzw filonizmów które są śmieszne. Np. pojazd w Gwiezdnych Wojnach albo ma napęd antygrawitacyjny albo zamkniętą kabinę z szybami. Klimy to tam chyba nie wynaleźli jeszcze. I w Kenobim się trzymają tych szyb o czym później. Ale tzw filoniwersum ma wartości dodane, które przeważają. Ostrzegałem jednak ich, że jeśli się nie wezmą poważnie za wyprostowanie techniki to polegną w końcu. Zobaczymy czy mnie posłuchają, czy może polegną?

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura