EDIT: Jest nowa notka https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1377525,tchnienia Tak więc no.
Byłem ostatnio na konferencji dominikanina o. Adama Szustaka OP. Trafiłem tam w zastępstwie niejako, co mnie nie usprawiedliwia w stopniu najmniejszym. Ojciec Szustak, prowadzący jakąś tam Langustę, zorganizował tzw. iwent trwający dwie i pół godziny. Najwyższa pora ocenić stopień sprotestantyzowania tej uroczystości. I tak aby nie przedłużać:
Na rzecz protestantyzmu działa samo miejsce. Centrum kultury znajduje się w sferze profanum a nie sacrum. O Szustak organizuje swoje turnee w obiektach niesakralnych a nie w kościołach, co jest dziwne z jednej strony. Z drugiej strony trzeba kupować bilety za kilkadziesiąt złotych, czego nie uczyniłem oczywiście. Protestanci czynią podobnie, czyli mamy 2 punkty za. Katolicy w kościołach by coś takiego zorganizowali, gdzie nie trzeba kupować biletów. Wynajęcie sali występowej kosztuje, poza tym klima nie dawała rady.
Dalej mamy scenografię, w jaką wyposażył się o. Szustak: jakieś esy-floresy świetlówkowe połączone z intensywną pracą reflektorów, świecących intensywnie widowni prosto w ślepia. Nie po katolicku.
Dalej mamy część artystyczną, czyli trzyosobowy zespół śpiewający nowe piosenki, chyba przez nich samych ułożone. Żadnych tradycyjnych nie stwierdziłem.
Elementy te tworzą atmosferę iwentową, znaną z tzw. imprez motywacyjnych. Jest widoczny silny rozdźwięk formalny między o. Szustakiem a głoszeniem rekolekcji i misji przez zawodowych kaznodziei z zakonów kaznodziejskich. Zaczęli oni tracić rekolekcje, bo normalni księża przejęli ich działkę. W sensie księża diecezjalni zaczęli głosić rekolekcje parafialne. Nie w tych parafiach, w których orzą, ale w innych. Proboszczowie zaczęli ich zapraszać, bo tamci stali się nie do zniesienia. Cechą konstytutywną kaznodziejów zawodowych jest bowiem semipelagianizm: najpierw człowiek sam się musi zbawić, sam nawrócić aby Pan Bóg mógł coś poradzić. Dalej mamy strumień świadomości, jakieś gadulstwo: trzy kazania przynajmniej: na początku mszy, kazanie właściwe i na końcu. To przy dobrych wiatrach. Potrafią oni przez 15 minut czytać program rekolekcji aby totalnie znudzić słuchaczy. Ludzie nie chcieli na to chodzić no i coś tam trzeba było zrobić aby zaradzić.
U o. Szustaka tego nie ma, jest koncentracja na konkrecie. Nie ma też świętych, tzn w wypowiedziach nie odgrywają roli. A u tamtych odgrywają.
Opisałem znamiona neoprotestantyzmu:
https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/916169,jak-rozmawiac-z-neoprotestantem
stąd wiemy, jak rozpoznać neoprotestanta. O. Szustak nie używa systemu wersetowago, więc trochę słabo. Dla neoprotestanta wszystko jest w wersecie. Dla nas w realnych miejscach, np. na jeziorze, w Galilei, w Egipcie. A dla nich we wersecie. Jak ktoś mówi o wersetach to lampkę ostrzegawczą zapalajcie sobie.
O Szustak tematykę biblijną uskutecznia co prawda, ale nie wersetowo. Mamy temat główny:
Bóg mówi Słowo i wtedy to co mówi staje się rzeczywistością. Np stworzenie świata: Pan Bóg mówi, aby stała się Ziemia i Niebo i tam, gdzie nie było Ziemi i Nieba pojawiają się Niebo i Ziemia. W tym duchu interpretuje łowienie ryb w jeziorze: Piotr i inni nic nie złowili w nocy, Jezus każe im popłynąć w dzień, co jest bez sensu. Mówi Słowo i ryby się pojawiają. A wcześniej ich tam nie było.
W międzyczasie jeden gościu mówi drugiemu, że ma dla niego słowo od Boga i wbija mu nóż w bebechy. Mamy też uzdrowienie człowieka z uschnięta ręką. Mamy proroka i Amorytów. Mamy Mojżesza który chce widzieć Boga. Czasowo wypełnia ta konferencja ramy rekolekcji kilkudniowych tradycyjnych. Zabrakło zdaje się jednak wezwania do pogłębienia życia sakramentalnego. Z tego co pamiętam.
Piosenki były ładne, akcentem modlitewnym było błogosławieństwo końcowe. O. Szustak wystąpił też nieoczekiwanie w habicie. Ciekawe.
PS: O wbijaniu sztyletu poucza nas Księga Sędziów (r3):
12 A Izraelici znów zaczęli czynić to, co złe w oczach Pana, a Pan wzmocnił przeciw Izraelowi Eglona, króla Moabu, ponieważ czynili to, co złe w oczach Pana. 13 Eglon połączył się z Ammonitami i Amalekitami i podjął wyprawę, pobił Izraela i zdobył Miasto Palm4. 14 Izraelici służyli Eglonowi, królowi Moabu, przez lat osiemnaście. 15 Wtedy Izraelici wołali do Pana i Pan wzbudził im wybawiciela, Ehuda, syna Gery, Beniaminity, który władał lewą ręką. Izraelici wysłali go z daniną do Eglona, króla Moabu. 16 Ehud przygotował sobie sztylet o dwóch ostrzach, długi na jeden łokieć, i schował go pod swoimi szatami na prawym biodrze. 17 Złożył więc daninę Eglonowi, królowi Moabu - a Eglon był bardzo otyły. 18 Oddawszy daninę [Ehud] odesłał ludzi, którzy ją przynieśli, 19 a sam zawrócił od bożków, które były ustawione koło Gilgal, i rzekł: «Królu, mam ci coś powiedzieć w tajemnicy». Król powiedział: «Sza!» - na co wszyscy otaczający go wyszli. 20 Ehud podszedł do niego. Król przebywał w letniej górnej komnacie, której używał dla siebie. «Mam dla ciebie, królu, słowo od Boga!» - rzekł do niego Ehud, na co ten podniósł się ze swego tronu. 21 Wtenczas Ehud sięgnął lewą ręką po sztylet, który schował na prawym biodrze, i utopił go w jego brzuchu. 22 Rękojeść wraz z ostrzem weszła do wnętrzności i utkwiła w jego tłuszczu, gdyż [Ehud] nie wydobył sztyletu z brzucha i 5 23 Następnie Ehud wyszedł przez ganek, zamknął za sobą drzwi komnaty i zasunął rygle. 24 Po jego odejściu nadeszli słudzy i spostrzegli, że drzwi letniej komnaty są zaryglowane. Mówili więc do siebie: «Z pewnością chce okryć sobie nogi6 w letniej komnacie». 25 Czekali długo, aż się zaczęli niepokoić, dlaczego nie otwiera drzwi letniej komnaty. Wreszcie wziąwszy klucz otworzyli, a oto pan ich leżał martwy na ziemi. 26 Gdy oni czekali, Ehud uciekł, przeszedł koło bożków i bezpiecznie wrócił do Hasseira. 27 Wróciwszy, zatrąbił w róg na górze Efraima. Izraelici zeszli z góry, a on na ich czele. 28 «Pójdźcie ze mną! - rzekł do nich - albowiem Pan wydał waszych wrogów, Moabitów, w wasze ręce». Poszli za nim, odcięli Moabitom bród na Jordanie i nie pozwalali nikomu przejść. 29 W tym czasie pobili około dziesięciu tysięcy Moabitów, wszystkich co silniejszych i waleczniejszych, tak że nikt nie uszedł. 30 W tym dniu Moab został poniżony pod ręką Izraela i odtąd żył kraj w spokoju przez lat osiemdziesiąt.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)