30 obserwujących
546 notek
576k odsłon
674 odsłony

Koziołek i ACTA

Wykop Skomentuj

Koziołek jak to Koziołek nakręcił filmik. A jak już nakręcił to co zrobił? Zamieścił na Jutupce (http://youtube.com):


Ciocie, wujki, dziadki mogą sobie teraz obejrzeć to niesamowite wydarzenie. Niby nic specjalnego jednak Koziołek unosi się na pręgu (grupa dyskusyjna pl.pregierz):

Sprawdzam przed chwilą statystyki - zonk - nie ma. No to się loguję. I co widzę? Komunikat:
"Ponieważ posiadacz praw autorskich zgłosił roszczenia do tego filmu wideo, statystyki nie mogą zostać upublicznione."

WTF??? Da się komuś oklepać ryja?


Pierwsze co się narzuca to roszczenie właściciela praw autorskich podkładu dźwiękowego. Że niby Koziołek wkleił dźwięk czyjś i naruszył. Ale nie - użył muzyczki z dostępnej biblioteki Youtube. Osobniki z wyostrzonym myśleniem paranoicznym zauważyły jednak kocyk z Kubusiem Puchatkiem, a do Kubusia prawa ma Disney, Koziołek za wykorzystanie wizerunku w filmie nie zapłacił to ma.
Takie znaleźliśmy roszczenia uzasadnione a mogą być wszak nieuzasadnione: przecież automaty analizują filmy i któremuś coś się zgodziło i roszczenie stąd. Skutki jednak są znamienne. Co prawda Koziołkowi nic specjalnego się nie stało, statystyki mu zablokowali tylko - na razie.

Pewne prawa autorskie będą nazywane prawami autorskimi i chronione. Inne prawa autorskie nie będą nazywane prawami autorskimi i nie będą chronione jako prawa autorskie.


Jedno nie ulega wątpliwości: to właśnie Koziołek jest autorem tego filmu, a tenże film to przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia, czyli utwór. Google, właściciel Youtube pisząc, że "Posiadacz praw autorskich zgłosił roszczenie" popełnia przestępstwo naruszając prawa Koziołka. Co najwyżej by mogli napisać, że posiadacz praw autorskich wizerunku na kocyku nagranym na filmie rości sobie prawa. Większy występek popełnił jednak ów tajemniczy ktosiu, który wystąpił z roszczeniem do nie swojego utworu, gwałcąc tym samym przyrodzone prawa Koziołka.

Widać wyraźnie, że wbrew propagandzie pewne prawa autorskie mają być respektowane a inne nie. Zasada równości wobec prawa jest dowodnie naruszona. Jak napisał Piotr Piętak na swoim blogu w tek24 Google przesuwa na 10 stronę wyszukiwania wyniki z serwisów posądzonych o naruszanie praw autorskich, ale tych co naruszają własność intelektualną poprzez nieuzasadnione roszczenia nie przesunie. Czytelnicy tego bloga wiedzą, że 50%, połowa roszczeń tyczy się materiałów do których koncerny nie mają praw. Tłumaczą się kwestiami technicznymi, że automat co sprawdza się myli itp. Ale to nie zwalnia ich z odpowiedzialności. Piejąc głośno o swoich stratach koncerny zapewniły sobie praktyczny immunitet dla swoich nadużyć i będą chciały go zamienić na immunitet prawny wg zasady; no zwalczamy "piractwo" ale jak coś pójdzie nie tak i niewinny ucierpi no to trudno. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. W końcu Koziołek żadnych strat finansowych nie ponosi, a jakieś tam dobre imię to pikuś.
Podobny jest sens ostatnich posunięć Microsoftu, o których pisałem. Uszczelnianie oficjalnych kanałów dystrybucji możliwe jest jeśli MS będzie miał możliwość ścigania winnych i niewinnych. Podobnie jak filmików na Jutupce instalacji Windows są miliony i miliardy, dlatego nikt nie jest w stanie sprawdzić zasadności roszczeń. Nie przypadkiem zatem w projektach takich jak ACTA ochrona praw autorskich jest traktowana bardzo wybiórczo.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka