W zamieszaniu wokół wyroku w sprawie generała Kiszczaka, uwadze szanownych blogerów umyka prawdziwy problem wielu polskich miast. Otóż, posługując się pokręconą logiką Tomasza Wołka, prezydenci wielkich miast zawarli niespodziewany sojusz z Jarosławem Kaczyńskim.. Otóż, reprezentująca ich Unia Metropolii Polskich ośmielił się sprzeciwi ministrowi rządu Siły Przewodniej Jackowi Rostowskiemu. Tym samym ludzie tacy jak Krzystek, Adamowicz, Bruski, Ferenc, Truskolaski, Zdanowska i Żuk, oraz co jest szczególnie szokujące Gronkiewicz Waltz zrzucili maski i ujawnili swoje obrzydliwe pisowskie oblicze.
W czym rzecz? Otóż minister Rostowski napisał w liście do komisarza UE Olli Rehna z 2 marca 2011 r. zapowiedział, że od 2012 r. relacja deficytu do dochodów każdej JST będzie każdego roku obniżana o 1 pkt proc., aż osiągnie poziom 1 proc. W związku z tym UMP wydał oświadczenie w którym czytamy „…że w trybie nagłym zostanie wprowadzony dodatkowy, twardy mechanizm ograniczania deficytu każdej JST. Zburzy to harmonogram wykorzystywania pomocy unijnej przez Polskę, a tym samym uniemożliwi pełne wykorzystanie środków z perspektywy 2007-2013”. Dalej UMP krytykuje ograniczenie zadłużania się JST w następujących słowach „Jednakże wprowadzenie dodatkowych, proponowanych prze Ministra Finansów limitów spowoduje w przypadku poszczególnych samorządów znaczne ograniczenie inwestycji, także tych finansowanych ze środków UE i grozi zerwaniem zawartych już umów, w tym z wykonawcami.”
Jakie ma to znaczenie praktyczne? Otóż prezydent Szczecina Piotr Krzystek „Uchwalmy budżet miasta na rok 2012 w czerwcu tego roku. Chodzi o to, by obejść planowany przez ministra finansów Jacka Rostowskiego nakaz ograniczania deficytu i zadłużania się miast. Nie możemy ryzykować wstrzymania inwestycji….Nie możemy ryzykować. Szczecin ma zbyt wiele rozpoczętych programów, aby dziś zdać się na łaskę lub niełaskę urzędników, którzy dbają wyłącznie o parametry budżetu państwa. Musimy postawić tamę.”
Propozycje Ministerstwa Finansów spowodują zatrzymanie rozpoczętych już inwestycji, takich jak budowa filharmonii, hali widowiskowo-sportowej czy modernizacja ul. Struga, czy ulicy Niemierzyńskiej. Niestety jest to ulica przy której mieszkam, w tej chwili jest prawie cała rozkopana, kiedy pomyślę ze przez cały przyszłym roku może być wyłączona z ruch, nóż w kieszeni sam się otwiera. W ten sposób los jakości życia Szczecina leży w gestii niepewnej i nieformalnej koalicji przegranych której opisałem w notce, która teraz będzie gwałtownie tworzyć przyśpieszony budżet. W ten sposób uświadamiam sobie realny wpływ wielkie polityki na moje życie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)