smokopilka smokopilka
351
BLOG

Czy możemy mieć garbatego ministra?

smokopilka smokopilka Polityka Obserwuj notkę 1

Bartosz Arłukowicz, mieszkaniec dzielnicy Warszewo w Szczecinie, czyli prawie mój sąsiad, to człowiek bez wątpienia sympatyczny. Sympatia współmieszkańców Szczecina przełożyła się na czwarty wynik wyborczy w kraju w ostatnich wyborach. U wielu szczecinian budzi dodatkowy szacunek jak lekarz, który nie brał łapówek. Jak go określił jeden z moich znajomych (lekarz) człowiek o „rewelacyjnej pamięci". Lewicowość posła Arłukowicza nieco niweczy zakupiony jakiś czas temu samochód Jaguar, ale rozumiem, że poseł idzie droga mecenasa Kalisza. W przeciwieństwie do wielu polityków dobrze czuje się w mediach. Kiedy w nich mówi nie budzi niechęci, ponieważ nie posługuje się tam inwektywami i agresją. Mówiąc krótko: „młody Kwaśniewski”.

Kiedy jednak został ministrem Arłukowicz odpowiada za sytuację, która się wytworzyła przy wprowadzaniu ustawy refundacyjnej, a sytuacja ta jest jak pisze pani Szparkowska w Rzeczpospolitej trudna „Jest bałagan i chaos, plotki mieszają się z informacjami, a uporczywe milczenie ministra zdrowia i rządu w sprawie leków nawet nie tyle oburza, ile zdumiewa”. Widać, że urząd ministra Arłukowicza nie stanął na wysokości zadania.  Jak to się mówi w określonych kręgach minister „dał ciała”.
 
I tu dostrzegam jedną ze słabości polskiej polityki gdzie promowani są w niej ludzie sympatyczni, gładcy i dobrze wypadający w mediach. I ta ich gładkość i popularność powoduje, że zajmują wysokie miejsca w strukturach władzy. Szczególnie zaś ma to miejsce w drugim rządzie Umiłowanego Przywódcy. Pełno tam ludzi dobrze prezentujący się i ładnych fizycznie a mało ludzi, którzy się fachowcami w swojej dziedzinie.
 
A gdyby tak pojawił się, kto jest doskonałym organizatorem służby zdrowia, kto gwarantowałby że ustawa refundacyjna wszedł by bez problemy w życie. Ale miałby taką ułomność, że były garbaty. Czy ktoś taki mógłby być u Umiłowanego przywódcy ministrem? A jeżeli by ktoś taki jeszcze by nie wyraźnie mówił. Pewnie nie, a to dlatego, że nie przysporzył by on głosów Sile Rządzącej. 
 
Problem, o którym pisze dotyczy nie tyle klasy politycznej, ale całego społeczeństwa którzy tego ludzi promuje. Wydaje się można pokusić o następującą definicję „kryteria doboru polityków do najważniejszych stanowisk, przez większość społeczeństwa są nieistotne z punktu widzenia, jakości życia tego społeczeństwa”. Efektem jest to, co Cezary Krzysztopa napisał o Umiłowanym Przywódcy Lud Ukochanego Przywódcę kocha za to, ze nie jest Jarosławem Kaczyńskim.
 
Tak oto polityka PR zderza się z polityką prawdziwą.   
smokopilka
O mnie smokopilka

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka