Minister Michał Boni był już kiedyś bohaterem mojego bloga. Wtedy komentowałem jego wybitnie nie mądry list na temat działania demonów w trakcie pisania ustawy o OFE. Tym razem ten wybitny umysł obecnie rządzącej partii oświadczył, że umowa ACTA nie zmieni polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania Internetu. „Umowa w 90 procentach wiąże się z realizacją kompetencji … Unii Europejskiej, w 10 procentach dotyczy spraw krajowych. W tych 10 procentach nie będą zachodziły żadne zmiany prawne.” Super! To naprawdę zachęcając i wzmacniająca informacja. Dziesięć procent prawa, które jeszcze zależy od państwa polskiego się nie zmieni. Niestety pozostaje jeszcze 90% praw będących jak powiedział minister Boni w kompetencji Unii Europejskiej. Tak się, bowiem składa że będąc jej częścią musimy przestrzegać jej prawa.
I tu w sukurs przychodzi nam stanowisko ministerstwa kultury dotyczące ACTA „Nie spowoduje też konieczności dokonywania zmian w prawie europejskim ani polskim”. Jeżeli nie zmiany w prawie, to co jest celem popisanych umowy ACTA? Czytamy dalej w stawisku ministerstwa kultury. „Celem umowy…jest ujednolicenie i poprawę międzynarodowych standardów w zakresie egzekwowania praw własności intelektualnej”.
Celem umowy ACTA wiec nie są zmiany w prawie, a ujednolicenie standardów. I tu znowu pojawia nieoceniony minister Boni który mówi że umowy ACTA umożliwiają „budowania protokółów, które pozwalają każdemu krajowi na własny sposób interpretować zapisy tego traktatu”.
Podsumowując: Umowa ACTA nie mają na celu zmiany prawa, ale ujednolicenie i poprawę międzynarodowych standardów, jednakże każde państwo będzie mogło budować protokóły, które pozwolą każdemu krajowi na własny sposób interpretować zapisy tego traktatu.
I tu albo ja już zupełnie głupieje bo wychodzi z tego zupełny absurd. Bo albo „ujednlicenie standartów ” albo „własny spsób interpretacji”. Myślę jedna ze to nie ja zgłupiałem do cna ale że minister Michał Boni mataczy w swoich zeznaniach jak może.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)