…ten od narracji ginie. Tak właśnie chciałoby się sparafrazować polskie przysłowie o mieczu obserwując dogorywanie Umiłowanego Przywódcy na premierowskim stolcu. Oczywiście mam na myśli „narrację smoleńską”. Jak dotąd „narracja smoleńska” efektywnie służyła interesom Siły przewodniej oraz samego Umiłowanego Przywódcy. Można by wymieć wiele korzyści, które przyniosła ona Swoim, twórcom takie jak całkowite zdominowanie władzy przez obsadzenie stanowiska Prezydenta. „Narracja” ta miała być efektownie zakończona porozumieniem podpisanym przez hierarchów Kościoła Katolickiego i Rosyjskiej Cerkwi. Porozumieniem, którego patronem był ten, który najbardziej skorzystał z katastrofy smoleńskiej to jest Bronisław Komorowski. Taki był mniej więcej plan Umiłowanego przywódcy. Jednak ku jego zgrozie „narracja smoleńska” żyje własnym życiem. Świadczy to o słabości Umiłowanego Przywódcy, który stracił kontrolę nad sferą medialną.
241
BLOG
Kto narracją wojuje...
Bo o to „narracja smoleńska” cudownie zmartwychwstała i zadała Umiłowanemu Przywódcy poważny cios. Nieco ciał już ekshumowano a to przecież dopiero początek. Przecież jak donoszą „…jeszcze wszystkich będą ekshumować…”. Już po pierwszej serii ekshumacji Umiłowany Przywódca zaczął zdradzać objawy choroby psychicznej. Oto przecież zaprzyjaźniony z władzą tygodnik „Newsweek” donosi „Donald Tusk (55 l.) już ponoć od dłuższego czasu czuje się osaczony i obawia się prowokacji. Czasy, gdy jeszcze wychodził na miasto do restauracji, by porozmawiać ze współpracownikami dawno i bezpowrotnie minęły. Premier nawet w swojej własnej kancelarii nie czuje się bezpiecznie.”. To, co będzie po całej serii ekshumacji. No cóż, kto wojuje narracją ten od niej ginie.


Komentarze
Pokaż komentarze