Warto omówić ostatnią debatę wokół tkz. związków partnerskich, że szczególnym odzwierciedleniem kondycji nasza ukochanej Siła Przewodniej. Otóż wydaje się że wbrew pozorom nie przechodzi żadnego konfliktu oraz wewnętrznej wojny. Cała ta piątkowa awantura na linii Umiłowany Przywódca (Donald Tusk) – Jarosław Gowin (i towarzystwo) jedynie barwnym efektem tego czym jest Siła Przewodnia. Otóż ta największa w naszym kraju partia jest powtórką formy putinowskej partii „Jedyna Rosja”. Skupią wokół siebie szereg postaci ze skrajnie odmiennymi poglądami od Arłukowicza do Giertych. Jedynym lepiszczem członków tej partii jest jedyna istotna wartość to znaczy „władza” i korzyści (frukta) z nią związane. W rezultacie na tą partię głosują osoby o radykalnie odmiennych poglądach.
Jakie są konsekwencje takiego stanu? Otóż z jedną z tych konsekwencji jest to już że nie może zabierać głosu w sprawach światopoglądowych, a raczej nie może zabierać go w sposób jasny i wyraźny. Gdyby bowiem partia ta taki głos zabrał w radykalny sposób, oznaczało zaprzeczenie swojej naturze politycznej. Naturze politycznej, to znaczy byciu głosem swoich wyborców którzy wszakże maja różne poglądy, a których łączy jedynie nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego.
I stąd to, jak się drzewiej mówiło „jojczenie” PO o którym np. pisze Artur Bartkiewicz z „Wprost” „I w ten sposób wyborcy liberalni zachowają sympatię do PO licząc na to, że Gowin weźmie posła Jacka Żalka pod pachę i pójdzie sobie precz do PiS, a wyborcy konserwatywni (acz niesmoleńscy) poprą PO licząc na to, że Gowin weźmie posła Jacka Żalka pod pachę i wysadzi z siodła Donalda Tuska. Tego Tuska, który jednocześnie zjadł ciasteczko i ma ciasteczko.”
Oczywiście do momentu aż Umiłowany Przywódca się tym ciasteczkiem nie zadławi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)