Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz miał być w zamyśle Umiłowanego Przywódcy sprawnym rzemieślnikiem który miał nie wzbudzając emocji realizować politykę Siły Przewodniej. Tymczasem przy każdej wypowiedzi minister Sienkiewicz strzela sobie i swojemu szefowi politycznego samobója.
I tak przy okazji wydarzeń w Białymstoku grozi tamtejszym kibicom „Idziemy po was”. I istocie minister Sienkiewicz umie grozić. Może ppo drodze gdzieś się zgubił. Żałosnym kontrastem do tych słów by wyrok sądu w Białymstoku który uznał swastykę wymalowaną przez jednego z ludzi za„symbol szczęscia”.
Teraz z kolei wdaje się w idiotyczny dialog z anonimowym policjantem dotyczący wydarzeń w Gdyni. Pan Minister zadaje publiczne idiotyczne pytanie „Dlaczego 450 kiboli znalazło się na plaży?”. A ów rzeczony anonimowy policjant odpowiada na to „Jak usłyszałem słowa naszego ministra, to byłem szczerze zdziwiony. A co my mieliśmy zrobić? Zamknąć plażę dla tych kibiców? Przecież są jakieś swobody obywatelskie ”.
Ale cóż jeżeli zatrudnia się „ ostatniego żywego Pisiora".


Komentarze
Pokaż komentarze (14)