PaniKagome PaniKagome
242
BLOG

Sprawa wawelska-czyli razwiedka bojem.

PaniKagome PaniKagome Polityka Obserwuj notkę 0

 

Razwiedka bojem

Jednym ze sposobów zdobywania informacji jest rozpoznanie walką, czyli - mówiąc z rosyjska – razwiedka bojem. Polega ono na pozorowanym uderzeniu na nieprzyjaciela. Pozorowanym – bo jego celem nie jest przełamanie, tylko zmuszenie nieprzyjaciela do użycia wszystkich środków obrony jakimi na tym odcinku dysponuje. Dzięki temu zyskujemy informację o jego sile i rozmieszczeniu uzbrojenia. Ale chociaż uderzenie jest pozorowane, trzeba pamiętać, by nie uderzyć siłami zbyt szczupłymi, bo wtedy nieprzyjacielski kontratak może przynieść nam zgubę i już żadne informacje nie będą nam potrzebne.

Ponieważ w okresie żałoby żadnych sondaży oficjalnie przeprowadzać nie można, a trzeba pilnie podjąć decyzje w sprawie wyborów prezydenckich, pozostaje rozpoznanie walką. Na wieść o pogrzebie prezydenckiej pary na Wawelu „młodzi” zaczęli „skrzykiwać się” SMS-ami, podobnie jak podczas pogrzebu Jana Pawła II, kiedy to razwiedka po raz pierwszy tę metodę wypróbowała i jak podczas kampanii w roku 2005 i 2007, kiedy ją na masową skalę zastosowała. Zresztą zmobilizowani zostali nie tylko „młodzi”, ale i „starzy” co to zostali zwerbowani jeszcze za Kiszczaka.

Odezwał się również Salon w postaci niezawodnej „Gazety Wyborczej”, wydawanej przez starszych i mądrzejszych dla tubylczych Polaków, JE bp Tadeusz Pieronek, państwo Wajdowie, a nawet pewien stary idiota niezłomny. Czyż można się dziwić, że w tej sytuacji niepodobieństwem jest ustalenie, kto właściwie wystąpił z inicjatywą prezydenckiego pochówku na Wawelu? Marszałek Komorowski informował, że inicjatywa wyszła od JE kardynała Dziwisza i rodziny prezydenta, rzecznik archidiecezji krakowskiej, ks. Robert Nęcek – że kardynał Dziwisz podjął decyzję na podstawie sugestii marszałka Komorowskiego i rodziny prezydenta, Adam Bielan i minister Duda stanowczo twierdzili, że rodzina żadnej inicjatywy w tej sprawie nie przejawiała, natomiast kardynał Dziwisz – że podjął decyzję w odpowiedzi na inicjatywę rodziny prezydenta. W tej sytuacji nie ma innej rady, jak uciec się do wypróbowanej przy okazji lustracji, uniwersalnej formuły – że jeśli nawet KTOŚ wystąpił w tej sprawie z inicjatywą – to „bez swojej wiedzy i zgody”. Nawiasem mówiąc – jeśli nie można ustalić nawet tak prostej, zdawałoby się sprawy, jak inicjatywa osób bądź co bądź nadal żyjących, to jakichż trudności można spodziewać się przy ustaleniu przyczyn katastrofy, w której wszyscy zginęli?

Jak tam było, tak tam było – w każdym razie Moce zostały poruszone i wszyscy zainteresowani mogli zorientować się w rozmiarach przesunięć, jakie w opinii publicznej dokonały się pod wpływem katastrofy i żałoby, podczas której nawet funkcjonariusze razwiedki i konfidenci w mediach zostali zmuszeni do chwalenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dlatego „Gazeta Wyborcza”, która oświadczeniem swego zespołu cadyków wypuściła wawelskiego smoka, już nazajutrz rozkazała dyskusję zakończyć. Bo i po cóż jeszcze dyskutować, skoro dzięki rozpoznaniu walką można będzie nie tylko podjąć tę szybką i konieczną decyzję, ale również – na użytek kampanii prezydenckiej sprowadzić wszystkie skomplikowane kwestie polityki wewnętrznej i międzynarodowej do prostego wyboru – za, czy przeciw pochówkowi na Wawelu.

Stanisław Michalkiewicz

 

Komentarz:

Jest to najlepsza analiza epizodu z Wawelem. Nic dodać nic ująć.

 

PaniKagome
O mnie PaniKagome

...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka