Czarna skrzynka w istocie jest skrzynką pomarańczową.

Jest rejestratorem parametrów lotu i zmian tych parametrów - tzn. wysokości, kursu, prędkości, również pracy silników. Drugi rejestrator zapisuje rozmowy załogi z kontrolą obszaru powietrznego, jak również załogi między sobą. W czarnej skrzynce informacje są zapisywane na nośnikach pamięci, np. magnetycznych.
Czarna skrzynka wytrzymuje silne uderzenia, wibracje, wysokie temperatury, może być zanurzona pod wodę. Zwykle umieszczane są w tylnej części kadłuba.Czarne skrzynkisą otwierane przez specjalistów w przygotowanych do tego laboratoriach.
Jak wcześniej stwierdził płk Zbigniew Rzepa, prokurator wojskowy, biorący udział w badaniu przyczyn katastrofy – z zapisów dwóch czarnych skrzynek wynika, że piloci przed samą katastrofą rozumieli, że się rozbiją. Przyznał, że końcówka zapisu na taśmie "była dramatyczna”. Nie chciał jednak ujawnić, czy pasażerowie wiedzieli, że maszyna uderzy o ziemię.
Nawiązując do tego Parulski – pytany jak długo mogła trwać chwila, w której rozumiano już, że nastąpi katastrofa samolotu – ocenił, że mogło to być od trzech do pięciu sekund.
– Zakładając, że prędkość lądującego samolotu wynosi 150–180 metrów na sekundę – dodał. Treści zapisu rozmów z czarnej skrzynki NPW nie ujawnił.
Rzepa pytany, czy fragmenty rozmów z kabiny to rozmowy między pilotami, czy też między nimi a którymś z pasażerów, odparł, że są to "na pewno rozmowy samych pilotów”. Zaś to, czy oni rozmawiali jeszcze z osobą trzecią, będzie jasne "na 100 proc.”, kiedy uda się zsynchronizować zapisy rozmów z czasem lotu.
Rzepa wykluczył wersję, by prezydencki samolot podchodził do lądowania w Smoleńsku kilka razy.
– Podejście było tylko jedno i od razu złe – podkreślił.
Anonimowy ekspert zapewnił, że zapisy czarnych skrzynek zawierają informację pozwalającą wyjaśnić przyczynę katastrofy. Nie ujawnił, jaka to informacja.




Komentarze
Pokaż komentarze