MrKrzysiek62 MrKrzysiek62
47
BLOG

DRUGA ZMOWA KATYŃSKA

MrKrzysiek62 MrKrzysiek62 Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

 

"Gazeta Polska", 01-05-2010
fot.wyszkowski,com.pl
fot.wyszkowski,com.pl

Trwa śledztwo w sprawie ustalenia technicznych okoliczności katastrofy smoleńskiej. Ale to śledztwo nie obejmuje warunków politycznych i moralnych, z powodu których stała się ona możliwa.


Śledztwo prowadzone przez władze Rosji da takie rezultaty, jakie tym władzom odpowiadają, tym bardziej, że polska prokuratura zachowuje się tak, jakby nadal była Rosjanom służbowo podległa. Śledztwo musi więc wykazać, że władze Rosji nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za katastrofę i był to tylko nieszczęśliwy wypadek. Inaczej śmierć prezydenta Polski wraz z liczną grupą wysokich urzędników państwowych musiałaby zostać potraktowana jak drugi Katyń, czyli akt zbrodniczej agresji dokonany wobec pokojowo nastawionego sąsiada.


Uznanie winy obsługi lotniska w Smoleńsku musiałoby doprowadzić również do uznania współodpowiedzialności za śmierć głowy państwa i wysokich urzędników państwowych ze strony premiera Donalda Tuska, jego rządu i partii.


Jest faktem, że rząd Polski i władze Rosji wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu nie chciały. Polityczne i moralne okoliczności katastrofy prowadzą do stwierdzenia, że nie mogłoby do niej dość, gdyby nie zachęta ze strony Tuska i jego ministrów, by Rosjanie potraktowali prezydenta Kaczyńskiego nie jako głowę państwa polskiego, lecz jako niereprezentatywnego intruza, którego najlepiej do wizyty w Katyniu zniechęcić albo mu w niej przeszkodzić.


Gdyby premier i członkowie rządu polskiego nie wyrażali publicznie opinii, że prezydent Kaczyński powinien z wizyty w Katyniu zrezygnować, przyjęcie jego samolotu miałoby najwyższy priorytet i lądowanie stałoby się tak samo bezpieczne jak Putina i Tuska. Gdyby rząd Polski nie dążył do utrudnienia i zmarginalizowania znaczenia wizyty prezydenta, to do Katynia poleciałyby dwa lub trzy samoloty - jeden dla prezydenta i jego sztabu, inne dla polityków i wojskowych, a przed nimi wylądowałby samolot z funkcjonariuszami polskich służb specjalnych, którzy odpowiednio by zabezpieczyli przylot prezydenta. Ale gdyby samolotów było więcej, to trudniej byłoby odganiać ze Smoleńska samolot z prezydentem, a to właśnie jemu chciano utrudnić lub uniemożliwić wygłoszenie przemówienia protestującego przeciw nowemu kłamstwu katyńskiemu.


W tej sytuacji śmierć prezydenta Kaczyńskiego stawia Donalda Tuska oraz jego rząd i partię wobec oskarżenia, że ich aktywne, gwałtowne i dzisiaj wiemy, że zbrodnicze ataki były wysługiwaniem się Rosjanom w zwalczaniu reprezentowanej przez niego polskiej racji stanu.


Dlaczego? Otóż premier Donald Tusk oraz jego rząd i partia przyjęły w sprawie zbrodni katyńskiej stanowisko rosyjskie. Premier Donald Tusk wylądował w Smoleńsku bezpiecznie, ponieważ dał Władimirowi Putinowi zgodę na przyjęcie drugiego rosyjskiego kłamstwa katyńskiego, że była to zbrodnia stalinowska. Zgoda Polski na nowe kłamstwo katyńskie, czyli uznanie zbrodni nie za ludobójstwo, lecz za zbrodnię stalinowską (rzekomą zemstę Stalina za klęskę 1920 r.), oznacza wspieranie Rosji antydemokratycznej, spadkobierczyni zła sowietyzmu.


Prezydent Kaczyński stał się wrogiem elit III RP dlatego, że uznał zbrodnię katyńską za akt założycielski PRL i potępiał uczestnictwo tych elit w starym i nowym kłamstwie katyńskim jako przedłużaniu uzależnienia Polski od Rosji na wzór podległości PRL wobec Związku Sowieckiego.


Żądał, by Rosja uznała swoją odpowiedzialność za ludobójstwo sowieckie i poniosła wszystkie jego prawne i moralne konsekwencje. Domagał się uznania sowieckiego komunizmu za system ludobójczy od samego początku i w całości, a jego przywódców za zbrodniarzy przeciwko ludzkości. Wskazywał, że Rosja, odmawiając uznania tego faktu, pozostaje stałym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski i Europy. Dopóki bowiem Rosja nie uzna swej odpowiedzialności za ludobójstwa komunistyczne i ich nie potępi, nie zrzuci z siebie ukształtowanej przez te ludobójstwa elity władzy, która nie daje Rosji stać się państwem demokratycznym i prawnym, być uczciwym europejskim sąsiadem.


Ci ,którzy twierdzą , że Rosja nie jest, a przynajmniej nie chce być, państwem bandyckim, powinni zapamiętać wypowiedź prezydenta Rosji po pogrzebie na Wawelu. Na pytanie o haniebne, czysto stalinowskie oświadczenie Rosji wobec Trybunału Praw Człowieka, w którym zbrodnię katyńską nazywa się „zdarzeniem" i odmawia choćby rehabilitacji ofiar, Miedwiediew odpowiedział: - Stanowisko Rosji w tej sprawie nie ulega zmianie. Jeżeli nie ulegnie zmianie również rządu polskiego i nadal będzie on podtrzymywał nowe kłamstwo katyńskie, będzie to znak, że jest rządem Targowicy.


 

Poszukujący prawdy i bezstronny. Dziennikarz neon24.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości