Redakcja "Dziennika Polskiego" była tak miła i w dzisiejszym numerze opublikowała kilka moich wypowiedzi nt. podpisania porozumienia o budowie rurociągu Nabucco. Zainteresowanych zachęcam do lektury tekstu rozmowy, a poniżej pragnę krótko rozwinąć jeden z wątków.
Można sobie podpisać i dziesięć umów, a nic z tego nie będzie, jeśli nie zapewni się dostaw paliwa. Nie chodzi tu tylko o zakontraktowany surowiec, ale i o bezpieczne szlaki tranzytowe. Tak więc jeśli w Gruzji na przykład wybuchnie kolejna awantura i zagrożone zostaną przesyły rurociągiem BTE (Baku-Tbilisi-Erzurum), albo któreś z państw nadkaspijskich zacznie sabotować budowę gazociągu transkaspijskiego (dostawy z Turkmenistanu ewentualne), to i tak niewiele z tego wyniknie. Jeśli Morze Kaspijskie zostanie uznane za jezioro (czyli nie ma wód terytorialnych i międzynarodowych w standardowym wymiarze), zacznie się zabawa w wytyczanie granic. A wtedy Iran i Rosja mogą mieć dużo do powiedzenia.
Można więc podejść do zagadnienia z optymizmem, ale umiarkowanym.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)