Na Bałkanach trwa wyścig na "gazrurki". Region znowu staje się ważny geopolitycznie w skali pankontynentalnej, a może i nawet globalnej. Osobną kwestią są projektowane bałkańskie rurociągi naftowe, ale tam nie ma takich emocji.
Zawodników jest dwóch: konsorcjum Nabucco kontra Gazprom i jego South Stream (zwany w Polsce wymiennie Południowym Potokiem lub Gazociągiem Południowym). Wydaje się, że chwilowo prowadzi pierwszy z nich. Gazprom jest dość zajęty budową Nordstreamu (Gazociąg Północny, zwany też Bałtyckim) i południowej flance poświęcał ostatnio mniej uwagi. Tak więc o ile Rosjanie są dopiero na etapie podpisywania umów o budowie South Streamu (co idzie im nieźle, przekonali już Włochy, Austrię, Grecję, Bułgarię, Słowenię, Węgry, Serbię i Chorwację), to konsorcjum Nabucco już rusza z pracami. Stało się możliwe po tym, jak niedawno umowę o budowie gazociągu ratyfikował turecki parlament. Ostatnio ogłoszono konkurs na dostawcę rur do budowy rurociągu. Pojawił się wprawdzie poważny problem, bo Azerowie, którzy mieli być jednymi z dostawców paliwa do Nabucco, zaczęli się wahać i odkładać uruchomienie złóż Szach Deniz, niezbędnych do zapełnienia rurociągu.
Ostatnio wszakże pojawił się trzeci konkurent, który ma znaczną szansę na sukces (względnie spowodowanie kolejnej konfliktowej sytuacji na Kaukazie): AGRI. Za tym skrótem kryje się Azerbaijan-Georgia-Romania Interconnector. Projekt z pewnością byłby tańszy i bardziej konkurencyjny niż dwaj wymienieni wyżej rywale. Rurociąg biegłby tylko przez Azerbejdżan i Gruzję, potem byłby skraplany w planowanych terminalach LNG na wybrzeżu Morza Czarnego, przewożony gazowcami do Rumunii, tam regazyfikowany i tłoczony do systemu rurociągów w UE. Z pewnością rozwiązanie takie jest prostsze o tyle, że mniejsza jest liczba państw, z którymi trzeba się dogadywać. Ale może wywołać pewnie niezadowolenie u konkurentów... ciekawe, jakie dyplomatyczne szachy teraz się rozegrają, ewentualnie kto i kogo tym razem będzie się "wyzwalał".



Komentarze
Pokaż komentarze (8)