0 obserwujących
88 notek
182k odsłony
  3357   0

Sprawiedliwość po szwedzku, czyli ile warte jest ludzkie życie

Dzisiaj szwedzki sąd najwyższy wydał ostateczny wyrok w sprawie morderstwa Therese Johansson Rojo – piętnastolatki, która została zamordowana w czerwcu zeszłego roku w Sztokholmie.

Mordercą był jej kolega, który zabił ją by udowodnić swojej dziewczynie, że ją kocha. Dziewczyna była bowiem zazdrosna o tą Therese. Wspólnie zaplanowali zabójstwo. Tuż przed i po zabójstwie byli w ciągłym kontakcie smsowym. On zapewniał, że zabije, a ona narzekała, że Therese jeszcze żyje. Oboje mieli po 15-lat.

Ile zatem warte jest życie nastolatki?

Odpowiedź: 20 miesięcy w zakładzie dla młodzieży, czy jak kto woli jeden rok i osiem miesięcy plus 140 tys. koron, czyli ok. 55 tys. złotych.

Pomijając rodzinę, prokuratora i tabloidy , to nawet koledzy z klasy tych morderców, mówią, że to żart, że to tak jakby pojechali sobie na wymianę uczniowską zagranicę i wrócą do ich klasy zanim ci skończą edukację w tej szkole. Wyjdą na wolność bowiem już w przyszłym roku. Wg sądu jest to bardzo surowy wyrok, który z pewnością będzie nauczką dla tych osób.

I tu pytanie do zwolenników tego „ludzkiego prawa”, do tych co mówią o „nieuknioności” kary, która jest podobno ważniejsza od jej wysokości. Czy ten wyrok jest sprawiedliwy? I drugie pytanie: „jaki efekt przynoszą takie wyroki?”

Co do sprawiedliwości to sami sobie odpowiedzcie.

Co do skuteczności to mogę podpowiedzieć.

Zaraz gdy wyszła na jaw sprawa tego zabójstwa, rozmawiałem o tym z kolegami z pracy, przy kawie. Ze zwykłymi statystycznymi Svenssonami. Jeden z pielęgniarzy mówi: „gdyby to stało się mojej córce, to bym wynajął kogoś kto by go sprzątnął i tyle”.
Bo też co by ten kolega ryzykował? W najgorszym wypadku trzy-cztery lata więzienia – niska cena jak za życie własnej córki.

Swego czasu znajomy, znajomy pracujący w policji, opowiadał o szkoleniu, w którym brali przedstawiciele Kriminalvarden – szwedzkiej opieki więziennej. I ci ludzie wprost mówili, że jakkolwiek kary śmierci oficjalnie nie ma w Szwecji, to że jest ona wykonywana np. na pedofilach czy mordercach przez różne gangi.  

Do tego właśnie prowadzi takie łagodne prawo, które wydaje wyroki wręcz uwłaczające ludzkiej godności. Pomijam już kwestię kary śmierci, ale 2-15 lat (dłuższe pobyty w więzieniu należą do wyjątkowej rzadkości) za zabójstwo to jak plucie w twarz rodzinie i samym ofiarom. To sprawia, że ludzie, mając poczucie, że państwo nie jest w stanie wymierzyć sprawiedliwych wyroków, zaczynają wyroki wymierzać sami.

 

Nie zdziwię się jeśli rodzice czy przyjaciele Therese Johansson Rojo będą podzielać ten punkt widzenia.

Sprawa może dotyczy tylko Szwecji, ale wydaje mi się, że dobrze o tym mówić też u nas. Zwłaszcza teraz, gdy grono zacnych znawców prawa karnego palnuje zmiany w naszym prawie karnym, które (słysząc nazwiska ministerialnych ekspertów) raczej zbliży się pewnie do realiów szwedzkich, w których okazję mają żyć mordercy Therese.

 

social.

 

http://www.aftonbladet.se/nyheter/article6549325.ab

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale