0 obserwujących
88 notek
182k odsłony
  221   0

Lech "Piąty Głos w Kabinie" Kaczyński, czyli tak to wyglądało

 TVN24 podał informacje o „piątym głosie” w kabinie. Niby nie wiadomo jeszcze czyj, ale tak właściwie to się wszyscy domyślamy. KACZOR! Jednak on! Zmusił! To on! Oczywiście nikt nie mówi, że to Lech Kaczyński, ale na wszelki wypadek przypominamy słynny "incydent gruziński", choć niczego oczywiście nie sugerujemy. Tak, z rzetelności dziennikarskiej

I tak zastanawiam się jak sobie to różne lemingi wyobrażają, że to wyglądało.

Że niby jak?

Samolot schodzi do lądowania we mgle. Nagle, na 30 sekund przed uderzeniem o ziemię, samolot zahacza o jakąś radiostację, potem linia energetyczna i drzewa. A co robi Lech Kaczyński? Wiadomo! Odpina pas bezpieczeństwa i mknie błyskawicznie do kabiny pilotów. Po drodze odbiera jednemu z BORowców broń – tym razem nie będzie drugiego Tbilisi, myśli sobie. BORowiec daje: rozkaz prezydenta to rozkaz. Pod nosem w ciągu tych kilku sekund mruczy sobie złowrogo: „Niech mi tylko powie, że nie może wylądować tutaj z powodu jakiejś mgły! Ja się z nim policzę! Nie po to naginam zasady bezpieczeństwa i zabieram całą generalicję ze sobą, by teraz nie móc rozpocząć mojej kampanii wyborczej! Najpierw Tusk a teraz on! Powiem więcej: co to to nie!” 

Wpda do kabiny pilotów. Sekund zostało mało, ale co to dla Lecha Kaczyńskiego – zdąży jeszcze powiedzieć słowa, które nagra czarna skrzynka. Krótki rozkaz: LĄDUJ!!

Jeśli Pan Wajda zechce sfilmować kiedyś to wydarzenie, to z pewnością ostatnim kadrem z filmu będzie zbliżenie na okna dziobowe (czy jak to nazwać profesjonalnie) samolotu. Przerażony pilot , a nad nim Lech Kaczyński z pistoletem przyłożonym do głowy, z zacietrzewioną miną i okrzykiem: LĄDUJ!!!

Na koniec: uderzenie, płomienie i zbliżenie maksymalne na wykrzywioną z nienawiści i wściekłości obracającą się wraz z samolotem twarz Lecha Kaczyńskiego, krzyczącego na koniec : NA WAWEL!!

Nie, to nie mój głupi żart, choć wiem, że dla osób normalnych ten opis może wydawać się niesmaczny, czy wręcz na poziomie wyczynów Wojewódzkiego z Figurskim.Niestety, gdy czytam wiadomości i felietony sugerujące, że to wiedziony chęcią zabłyśnięcia i sączenia narodowo-szopkowego jadu Lech Kaczyński, który wbrew wszelkim zasadom dyplomacji wybrał się do Katynia, na siłę, zmusił pilotów TU154 do lądowania, to coraz bardziej jestem przekonany, że taki obraz ostatnich sekund lotu TU154 mają w swoich głowach autorzy tych teorii. Mało tego, jestem pewien, że wręcz marzą, by tak było na prawdę.

Kiedyś napisałem komuś w komentarzu, że gdyby nawet Kaczyński by zginął albo umarł, to dla jego przeciwników byłaby to też dobra okazja i powód do ataku, wyzwisk i sugerowania nieczystych intencji. Niestety, nie pomyliłem się.

social.

 

PS
Czekam jeszcze, aż po przyjęciu za pewnik prezydenckogennej teorii przyczyn katastrofy, nasi żurnaliści zaczną sugerować, że Lech Kaczyński celowo mógł doprowadzić do katastrofy, by być pochowanym na Wawelu, podzielić znowu społeczeństwo i oczywiście wypchnąć swojego brata na fotel prezydenta. Tylko na to czekam. 

 

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale