1 obserwujący
42 notki
14k odsłon
2251 odsłon

Wspierać LGBT? A niby czemu?

Wykop Skomentuj149

Przykład pracownika koncernu IKEA zwolnionego za to, że nie chciał „wspierać LGBT” pokazuje, że blisko już czas, gdy za odmowę pójścia na Marsz Równości pracodawca będzie wyciągał konsekwencje takie, jakie kiedyś groziły za niestawienie się na Marszu Pierwszomajowym. Lektura Orwella uświadamia zaś, że równie srogie sankcje mogą grozić za „gębozbrodnię”, czyli nie dość entuzjastyczną i radosną mimikę twarzy w konfrontacji z wszelką innością.

Tylko że członkowie ruchu LGBT i jego sympatycy sami jakoś nie bardzo kwapią się okazywać wsparcie tym, którzy są jeszcze bardziej inni niż oni. Wiadomo, jak geje i lesbijki niechętnie odnoszą się do biseksualistów często zmieniających upodobania, albo dyskryminują i wykluczają osoby o „płynnej seksualności”, których istnienie dowodzi, że orientacje seksualne nie są bynajmniej stałe i wrodzone.

Daleko im też do konsekwencji i prawdziwego wyzwolenia z okowów tradycyjnej, zapyziałej moralności, gdyż jakoś nikt z tego grona nie deklaruje oficjalnie (zwłaszcza w obecnej sytuacji) wsparcia np. dla pedofilii, o której legalizację potrafili upomnieć się już w 1977 r. najwięksi intelektualiści Francji – Sartre, Foucault, Barthes czy Derrida.

Tym bardziej wątpliwe, by osoby związane z LGBT stanęły w obronie jeszcze innej inności, jaką jest kazirodztwo, nekrofilia czy zoofilia. A przecież np. w Niemczech wg. oficjalnych danych ok. 100 tys. obywateli żyje w nieformalnych związkach ze zwierzętami, a wg obrońców praw zwierząt może ich być nawet 2 mln. Wszystkim im grozi za to kara do 25 tys. euro – co na to obrońcy praw człowieka?

Trudno też uznać, że ideały głoszone dziś przez środowiska LGBT stanowią jakąś szczególną, nową czy tym bardziej postępową wartość. Ich celem jest bowiem typowa „mała stabilizacja”, czyli meblościanka, stół z wazonem, pranie pieluch i partner(-ka), który(-a) będzie spał snem filistra u boku drugiego filistra. Daleko im więc do tych naprawdę wielkich Innych, którzy swoim nonkonformizmem rzucali wyzwanie drobnomieszczańskiemu społeczeństwu. Tamten bunt miał swój patos, nawet wielkość, bo miał wymiar transgresyjny i emancypacyjny. Ten dzisiejszy jest karykaturą tego wszystkiego i kpiną z poważnie traktowanej inności.

W tym duchu argumentuje m.in. Ch. Taylor („Fakt” 24/2005), który pisał, że dzisiejsi homoseksualiści opowiadają się za bardzo konserwatywnymi wzorami. Podobnie ocenia sytuację M. Walzer („Polityka i namiętność”), który zwraca uwagę, że takie ambicje jak zakładanie rodzin i prawo do niańczenia dzieci zdradzają ciągoty do bardzo tradycyjnych, niedobrowolnych, a więc antyliberalnych zrzeszeń.

A więc za co wszystkich takich, tylko pozornie innych, cenić, po co ich wspierać, jeśli nie mają społeczeństwu nic nowego ani postępowego do zaoferowania?

Wykop Skomentuj149
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo