Po raz kolejny okazało się że ktoś, cytując za Marianem Krzaklewskim, wypuścił "dziennikarskiego szczura".
Boje się użyć określenia "dziennikarska kaczka" bo mogło bo obawiam się że mogłoby to skończyć się niemiłymi konsekwencjami zarówno dla mnie jak i dla prowadzących portal.
Nasuwa mi to jeszcze jeden wniosek, że przed podaniem takiej informacji należałoby jednak ją sprawdzić w innych źródłach. Po później tabuny nie mających orientacji, ani dojść muszą się na nią powoływać, ale z zastrzeżeniami. Zdecydowanie jednak wolę przekazywać te sprawdzone.
Na koniec cieszy mnie jeszcze jedno, Radek Sikorski na frajera nie wyjdzie. Pozdrawiam panie ministrze, dużo odpoczynku w "strefie zdekomunizowanej"



Komentarze
Pokaż komentarze