Tak po prawdzie to nie skończyła się jeszcze zima. Ta kalendarzowa. Bo poza górami trudno szukać śniegu z prawdziwego zdarzenia. Wiosna się jeszcze nie zaczeła nawet, a po trochu zapowiada się że za moment może być Lato. Biorąc pod uwagę wszystkie wariacje jakie pogoda wyprawia, to i tego można się też spodziewać.
Ale nie o pogodzie mowa, ale Grzegorzu Lato, świetnym napastniku, królu strzelców mistrzostw świata Anno Dominni 74'. Jak się okazało jako jedyny ze wszystkich kandydujących uzyskał poparcie 15 członków PZPN, i może zupełnie w zgodzie ze statutem - tym jeszcze nie zatwierdzonym - kandydować na prezesa PZPN.
Reszta kandydatów, w osobach panów Czarneckiego, Koseckiego, Wójcika Lubańskiego Kasperczaka, Engela, i Jagodzińskiego - kolejność wymieniania zupełnie przypadkowa - takiego poparcia nie uzyskała. Formalnie więc kandydować nie może. Liczą jednak że kandydatów będzie można zgłosić z sali już w czasie zjazdu - czego nowy statut nie przewiduje.
Ta wspaniała siódemka więc, nie była w stanie uzyskać choćby minimalnego poparcia w tzw. terenie, a każdy z nich chce zostać kandydatem, a później oczywiście prezesem PZPN.
Nie skazujemy ich oczywiście z góry na porażkę, gdyż wiadomo, że „łaska pańska na pstrym koniu jeździ” i za przysłowiowe „niderlandy” popierający go delegaci mogą skierować swe uczucia w bliżej nieokreślonym kierunku. Jakkolwiek rozpoznanie bojem wygrał zdecydowanie jedynie do tej pory tylko Grzegorz Lato.
Jakkolwiek i na takie dictum sposób się znalazł, wszyscy pozostali kandydujący chcą wystąpić na zjeździe jako delegaci, wtedy to będą mieli możliwość zgłoszenia własnej kandydatury. Na co pozwalają przepisy. Odnowa w polskiej piłce zaczyna się więc nie od wypełniania zobowiązań, ale szukania furtki prawnej, która umożliwia ich obejście.
Tak wybrany prezes, poparcie będzie miał na pewno, ale także świadomość tego że ktoś można znaleźć kolejne drzwi, i obejść kolejny przepis.
Widać parlamentarna - przepraszam za wyrażenie – sraczka legislacyjna, doskwiera nie tylko najwyższym władzom ustawodawczym. Ale głupie i niespójne przepisy może uchwalić każdy i wszędzie.
Wracając jednak do Grzegorza Lato. Piłkarzem był świetnym bramek strzelał dużo i ładnych i wartościowych. Ale jako trener czy menadżer nie sprawdził się odpowiednio zupełnie i nigdzie.
Skoro więc ma być lato, to może jednak nich dłużej będzie Lipiec.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)