Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski
42
BLOG

Wspólna historia Europy

Wojciech Sokołowski Wojciech Sokołowski Polityka Obserwuj notkę 4

Jak dowiadujemy się z Der Dziennik niemiecka minister proponuje jeden podręcznik historii. Dla całej Europy.  Okey. Idea jak idea. Powiedzmy że rozdział o Polsce będą pisać Polacy. O RFN Niemcy a o Francji Francuzi. Etc etc etc.

Ale dochodzimy do uzasadnienia: o ile Der Dziennik niczego nie przekręca, to chodzi o to, żeby:

Chodzi o to, by tożsamość narodową przyszłych pokoleń obywateli Unii zastąpić poczuciem przynależności do zjednoczonej Europy - pisze "Dziennik". 

Po pierwsze, czytam że oto komisarze - z trudem, przychodzi mi nie napisać w takim momencie Narkomy - uznają że tożsamość europejska jest lepsze od narodowej.  Skoro trzeba ją zastępować, bo jak czytamy dalej w uzasadnieniu ta narodowa prowadzi do wielu konfliktów.

Z tego co pamiętam z moich wykładów z psychologii, a dzięki uprzejmości Wydziału mogłem je odbyć aż dwukrotnie, to proces niwelowania uprzedzeń i konfliktów na pewno nie wygląda w ten sposób w jaki próbuje się go zastosować tutaj. "Zakazany owoc" zaś spowoduje, to kolejna psychologiczna reguła, jeszcze większe nawrócenie do ideologii czy narodowych tożsamości.

Idąc dalej. Okazuje się że taki podręcznik już istnieje, albo przynajmniej coś na czym można się opierać. Niemiecko - francuskie opracowanie. Niewygodne fragmenty zostały w nim po prostu pominięte, te w których nie było kompromisu zostały zaś po prostu przedstawione w dwóch wersjach. czyli tak jak do tej pory. Tyle że od nowa.

Co ciekawsze, najzabawniejszy jest ten kompromis, oto w czasie jego osiągania można dojść do wniosku że pewne fakty nie muszą ujrzeć światła dziennego, coś można złagodzić coś uwypuklić w zależności, od potrzeb.  Krótko mówiąc dojdziemy do kompromisu w sprawie przedstawiania faktów. Ale te fakty nie będą się pokrywały z rzeczywistością. A ponieważ będzie to podręcznik wspólny, kto by tam słuchał jakiś narodowych autorów którzy będą protestować. W szczególności że w demokracji, większość ma zawsze rację. Pod warunkiem że nie jest uciskaną mniejszością.

Warto także zwrócić uwagę na periodyzację, istniejąca francusko niemiecka książka obejmuje jedynie okres najnowszy. Właściwie istnienia UE. A wcześniej to jak wiadomo "mroki dziejów" i kto by tam zresztą miał ochotę w tym grzebać. Innymi słowy olać tysiąc i więcej lat historii Europy liczy się niemal tylko co tu i teraz.

Ja rozumiem że przykro jest Niemcom, ostatnim którzy wywołali największą europejską i światową wojnę czytać o swojej historii, bo nie jest to historia ładna.  Ale zmuszanie innych do tego by też o tym nie czytali, fair nie jest.

Z mojego punktu widzenia jest to kolejny niemiecki przykład ucieczki do przodu, skoro nie możemy zmienić własnej historii, to może choć sprawmy żeby inni przestali o niej pamiętać. 

internetowy partyzant, bojownik IRA Od 12.05.2008 PODEJRZANY, bo nie spożywał tanich win UWAGA STREFA ZDEKOMUNIZOWANA. "czasy idą takie, że zamiast mp4 trzeba było kupić MP-5" by Red Pill

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka