PiS nie ma to jak chcą niektórzy problemu. Tego problemu nie ma bo arytmetyka sejmowa jest nieubłagana i granica 307 głosów w obecnym kształcie parlamentu nie do osiągnięcia.
Dlatego właśnie PiS powinien jednogłośnie zagłosować za. Niczego tym sposobem nie osiągnie para która wydobywa się z Marszałka Jurka pójdzie w gwizdek i będzie chwilowo spokój. Bo skoro zwolennicy ustawy nie potrafili przekonać do niej wystarczającej liczby posłów to nie ma nad czym dyskutować. Cały klub zagłosował za ale nie wystarczyło. Polityczne wyrachowanie tego po prostu wymaga.
Dlatego właśnie PiS powinien być także jednocześnie przeciw. Temat ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - bo przypominam że w Polsce nie funkcjonuje ustawa antyaborcyjna. Wyszedł bo wyjść musiał, mniej więcej tak jak przepychane przez AWS sprawy uwłaszczeniowe i reprywatyzacyjne które mogły być dla państwa zabójcze. I narusza w sposób istotny pewien kompromis, który dość długo funkcjonuje w państwie polskim. Szans na powodzenie w obecnej akcji nie ma wielkich, nawet premier nie jest skory do przyklepania zmian. A da to argument do ręki przeciwnikom obecnych przepisów. A SLD szukające lewicowego elektoratu nie będzie miało większych skrupułów.
Obrócić się to może przeciwko PiS i zwolennikom zaostrzenia przepisów w tej ustawie, w następnej kadencji parlamentu. Bo wtedy nie będzie trzeba zmieniać konstytucji a będzie wystarczyło zmienić ustawę. A do tego 307 głosów nie trzeba.



Komentarze
Pokaż komentarze