Okres karencji i politycznego zesłania dla Konstanego Miodowicza minął. Po -wydawało by się - nieprzebaczalnym ataku jaki został za jego sprawą przypuszczony, na Włodzimierza Cimoszewicza. Miodowicz wraca do łask, w myśl zasady "Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" Dzisiejsza netowa wersja gazety uprzejmie donosi, że Miodowicz na wiecu politycznym w Kielcach szerokiemu ogółowi zdradził że ABW nie rozbudowuje już struktur zwalczających terroryzm, a kładzie nacisk na policyjną część.
Już po takim wstępie należałoby zapytać czy Pan Miodowicz wie co robi. Skoro zdradza tajne w końcu albo przynajmniej poufne informacje obywatelom, pomijając fakt, że oprócz "wiadomości" którą miał otrzymać, nie ma żadnego innego potwierdzenia takich informacji.
Ale furda z tym kto by się przejmował zdradzaniem tajemnic państwowych, kiedy władza wymknęła się z rąk i trzeba zrobić wszystko żeby ją odzyskać. Cel uświęca środki, jak wiadomo, a wiadomo z przykładu pani Jaruckiej. Zresztą biorąc pod uwagę że oskarża sie o działania zmierzające do inwigilacji to pewnie zaraz doczekamy się zarzutu że Kaczyńscy są z układu.



Komentarze
Pokaż komentarze