Od momentu wygrania przez PiS a także przez Lecha Kaczyńskiego wyborów, pojawiła się w stopniu zwiększonym, w zachodniej prasie krytyka państwa polskiego.
Często jest to efekt, naszej wojny na górze, który przenosi się do zagranicznych pism, a nawet na forum PE gdzie niektórzy deputowani głosują przeciwko swojemu krajowi, z pobudek ideologicznych - w sprawach „prześladowań" gejów, czy też wbrew oczywistym faktom, w sprawie na przykład raportu co do tajnych więzień CIA.
Są to jednak najbardziej znane polityczne przykłady.
Zupełnie oddzielnie kwitnie różnokolorowy formowo blogowy plankton, który nosi dla mnie wiele znamion sadomasochizmu częściowo, ale obliczony jest tez na perfidną polityczną korzyść. Ale do rzeczy.
Jak tylko ukaże się artykuł ewidentnie szkalujący Polskę, tak jak ostatnia publikacja Pilar Ramoli w El Pais, na forach pojawiają się krajowi pożyteczni idioci, albo tez internetowe mendy, które nie wiadomo czemu przyklaskują tym kłamstwom.
Jakkolwiek dzielą się oni na dwie kategorie, Ci którzy robią to bez żadnego cienia refleksji nad tym co robią, i Ci którzy wyłączają się poza pewien nawias.
Ta pierwsza grupa to ludzie którym można przysłowiowo napluć w twarz, i jeszcze za to podziękują. Albo stwierdzą a to tylko „pada deszcz"
Druga grupa jest bardziej wyrafinowana, Ci twierdzą owszem jest tak jak w tym artykule. Polacy to antysemici homofoby i ciemnogród, w iluś tam procentach, przeważnie, o zgrozo w zdecydowanej większości. Ale istnieje pewien znikomy procent który taki nie jest.Nie piszą tego wprost ale można się domyślić. Że do tego znikomego procenta zaliczają samych siebie.
Na podstawie jakich kategorii, zupełnie nie wiadomo, pewnie jest to jeszcze bardziej tajne niż materiały z szafy Lesiaka.Co więcej ta druga kategoria często twierdzi, że tak właśnie jest, bo rządzą Kaczyńscy.Zobaczcie jaka siła oddziaływania jest dwóch braci. Nic dziwnego że oskarża się ich o kradzież księżyca.
Ci krajowi pożyteczni idioci, zapominają jednak o jednym, kiedy wyjadą za granicę nikt nie zapyta ich o poglądy polityczne, kiedy dowie się że rozmawia z Polakiem, będzie miał, już wyrobione zdanie, że rozmawia z faszystą, nazistą antysemitą, homofobem, i mógłbym tak wyliczać i wyliczać ale po co.
Dla tej kategorii osób najwidoczniej, strasznie krótkowzrocznych, obce jest sięganie dalej niż koniec własnego nosa.
W tym kontekście przypomina mi się scena z filmu Braveheart z Melem Gibsonem, i moment bitwy pod Falkirk, w której angielski król wydaje rozkaz strzelania z łuków do walczących, nie bacząc na to że może trafić swoich żołnierzy. Ma rezerwy. Rzuci ich kiedy trzeba do walki.
Jak wiadomo z prawa Murphy'ego. Od ognia przeciwnika, celniejszym jest jedynie ogień twoich własnych oddziałów.
P.S
Niech mnie zobaczą postanowiłem że pseudonimy artystyczne czy blogowe są dobre dla konspiracji. I od dnia dzisiejszego podpisuje się z imienia i nazwiska pod tym co pisze. Wszystkie napisane poprzednio teksty też są moje.
Na wypadek jakby ktoś chciał mnie ciągać po sądach.
Wszystkich zachęcam do tego samego.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)