Na usta same sie cisnacisną słowa wypowiedziane przez dziennikarzy dlaczego tak długo nie nagłaśniali sprawy Rywina. Odpowiedź była szczera i prosta. Dysponentem tematu był Adam Michnik. Tu dysponentem nie jakiegoś nagrania , a raportu CBA była większa fisza ,sam premier. Od 12 sierpnia posiadał wiedze o czarach , które rozgrywały się wokół ustawy o grach hazardowych.
Wiedział jacy ludzie z P.O. odprawiają te czary.
Przez 39 dni nie zrobił nic. Ponieważ wiedział ,że sprawa w końcu wybuchnie , brał pilne lekcje od Eryka Misiewicza jak ma się zachować.
Dopiero po opublikowaniu stenogramu rozmów w Rp, premier łaskawie przemówił. Dał Chlebowskiemu propozycje nie do odrzucenia.
Zwrócił na to w dzisiejszej trójce prof. W.Konarski. Być może pijarowo wypadł dobrze , ale dla młodych wykształconych ………….. kredyt zaufania , który dali premierowi się skończył. Czy żałosne tłumaczenia min Czumy coś pomogą , raczej nie , za dobór współpracowników odpowiada premier i on w efekcie najwięcej straci.
Tematem na inna komisję i inny rząd jest zagadnienie , kto dał cynk biznesmenom o podsłuchach, ale to obecnie nikogo z rządu specjalnie nie obchodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)