Stopień agresji P.O. w stosunku do PIS przekroczył już wszelkie granice. Co najciekawsze to wilcze stado w postaci konglomeratu mediów prywatno – rządowych oraz prasy prywatno – rządowej atakującej (konwój) PIS I BEZPOŚREDNIO Jarosława Kaczyńskiego oraz pośrednio ś.p. Lecha Kaczyńskiego i ostatnio Przemysława Gosiewskiego przypomina sytuację rodem z Kafki.
To tak jakby admirał Donitz żalił się , że bezbronne konwoje atakują niemieckie U-boty. Machiaweliczno - geobbelsowska propaganda jakoby to PIS prowadził wojnę , może trafiać tylko do mente captusów. Dlatego chylę czoło jako jeden z wielu milionów , którzy głosowali na Jarosława Kaczyńskiego , że w końcu powiedział basta.
Nie można pozwolić na to żeby przeciwnik bił cię po twarzy , a bity na to nie zareagował. Na bicie po twarzy może sobie pozwolić Światowid o pięciu twarzach, zwłaszcza jeżeli biją go po tej piątej twarzy.
Mówienie, że śp Lech Kaczyński ma krew na rękach jest całkowitą aberracją i obraża ponad 7,5 mln tych , którzy głosowali na Jarosława Kaczyńskiego.
Tak naprawdę to krew na rękach ma rząd Tuska, a zwłaszcza karzeł moralny R. Sikorski. To jego zdolności negocjacyjne tak się sprawdziły , że porwany przez Talibów geodeta P.Stańczk został zamordowany. Był to jeden z niewielu przypadków zamordowania porwanego przez Talibów Europejczyka.
Knajackiego języka platformy nikt i nic nie przebije, natomiast wilcze stada są po to żeby ciemnocie wciskać , że jest to język zgody , która buduje, natomiast język opozycji jest językiem konfrontacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)