Polska zaczyna przypominać starożytną satrapię rządzoną przez satrapę Donalda Tuska. Czy zarządzanie jest samodzielne to się okaże. W satrapii osoby związane z satrapą albo będące w tym samym ugrupowaniu co satrapa opływają w dostatkach . Tak się dzieje w Polsce, oto dwa pierwsze z brzegu przykłady,
http://www.rp.pl/artykul/15,528802-Rodzinna-agencja-lotnicza.html . W Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej są zatrudnione całe klany rodzinne , które niczym mafia włoska opanowały tę firmę. Grunt to rodzinka. Drugim przykładem może byćhttp://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/299797,zona-ministra-i-milionowe-zlecenie-bez-przetargu.html . Otóż firma żony jednego z ministrów satrapy , będąca współudziałowcem w spółce , dostaje od państwowej spółki łamiąc wszystkie ustawy obowiązujące w Polsce , zlecenie na 7,5 mln zł t.j prawie 2 mln USD. I co i nic . Aby zachować pozory praworządności w satrapii jest minister Dżuliet Pitera mające takie sprawy z urzędu ścigać, ale pani minister wsławiła się dotychczas odnalezieniem faktury poprzedniego kaczystowskiego rządu na zakup dorszy za 8,50. jak mówią wiarygodne źródła całą swoją energię pani minister poświęca na odnalezienie faktury wystawioną przez poprzedni kaczystowski rząd na zakup śledzi za 5,40 zł.
Mało tego trzy niezależne komisje poszukują śladów , nielegalnych nacisków, podsłuchów i działania niezgodnego z prawem przez poprzedni rząd. Robią to od trzech lat i tak jakoś się kręci.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)