III RP ma swojego Lenina. Nie jest to Piotr Lisiewicz z poznańskiej Naszości , zwany Leninem lecz Janusz Palikot. W czasach PRL-u reżimowi komunistyczni zaprzedańcy zwani dziennikarzami opisywali niemalże każdy ruch , wodza rewolucji. Opisywali co robił Lenin w latach 1912-1914 na terenie Polski ( a właściwie na terenie zaboru austriackiego). Lenin głównie przebywał w Poroninie. PRL-owscy dziennikarze opisywali wszystko, a to jak Lenin przywitał się z bacą , porozmawiał z gaździną ,a to jak pogłaskał owieczkę , to gdzie niczym Kochanowski usiadł pod drzewem i odpoczął sobie itd. 11 dniowy pobyt we więzieniu nowotarskim można tylko porównać z martyrologią obecnego prezydenta Komorowskiego w czasie stanu wojennego. Dlaczego wówczas dziennikarze tak wałkowali ten temat , z kilku powodów : nie byli dziennikarzami tylko propagandystami, po drugie , chcieli przypodobać się władzy i po trzecie byli przez to doceniani awansowani itd.
Podobnie jest dzisiaj , dziennikarze tworzą fakty , latają za Palikotem jak z pieprzem, relacjonują na bieżąco , a jakże technika poszła do przodu , co robi, mówi , jak się zachowuje Palikot , chociażby były to najbardziej ,nieetyczne chamski i warcholskie czyny. Rodzi się pytanie dlaczego w XXI wieku dziennikarze to robią.
Po prostu proweniencja dziennikarzy zwłaszcza z TVN, TVN24, GW, Polityki się nie zmieniła i została na poziomie tych wybitnych sługusów PRL-u . Pozostaje tylko jedna niewiadoma, której możemy się domyślać w czyim imieniu oni działają.
Inne tematy w dziale Polityka