alex.sorga alex.sorga
506
BLOG

Aktualizacja burych suk...

alex.sorga alex.sorga Polityka Obserwuj notkę 17

Ile trzeba inteligencji i zmysłu politycznego, ile mądrości i przezorności by zaktualizować swój plan polityczny w tak nowatorski sposób. Ileż trzeba wiedzy psychologicznej posiadać by wpaść na tak innowacyjny pomysł złagodzenia obyczajów panujących w naszym życiu politycznym.


Dzięki tej aktualizacji prezes pozostanie na zawsze w naszych umysłach, sercach i historii naszego niedemokratycznego podobno kraju - jako bojownik, strateg i myśliciel.


Już raz prezes zamknął się w prezydenckim pałacyku letnim i tam obmyślał strategię przyszłej wygranej. Z obmyślania wyszedł Wielki Szajs – tak jest gdy myśli się w odosobnieniu, a że prezes uparty jest więc sięgnął po Biblię i przesmyknął oczami po stronicach, zastanawiając się dlaczego Mojżeszowi sam na sam ze sobą udało się coś naskrobać, a jemu nie…
I znalazł źródło swojego niepowodzenia… Mojżesz nie siedział za murami tylko poszedł w naturę i tam go oświeciło…


Prezesa też wtedy oświeciło i ogłosił swoją wizję poprawy Rzeczypospolitej. Było to w maju 2010 roku w Zakopanem. A ponieważ olśnienie i program naprawczy państwa, zawierający przyszłe działania zaproponowane w formie trybu przypuszczającego nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, prezes wczoraj zaktualizował wersję beta swojego programu o kilka słów-kluczy a i dorzucił jedno nowe, dając podwaliny pod wersję stabilną programu wyborczego PiS. Mianowicie dowiedzieliśmy się, że"

 „szef PiS zapowiedział ustanowienie wyraźnego zakazu posługiwania się w polityce językiem wulgarnym. Jak wyjaśnił, osoba, która będzie np. używała takich zwrotów, jak hiena cmentarna czy bydło albo będzie zapowiadać dorżnięcie watahy nie będzie mogła być dłużej politykiem”.


Szczytna to inicjatywa i jakże słuszna idea. Może wreszcie zaowocuje powrotem Wersalu na Wiejską - Wersalu wypłoszonego za czasów koalicji Trzech Ludzi Różnego Wzrostu...


I nie będzie się już Polak z Polakiem za czuprynę chwytał, nie będzie Polski lepszej i tej, po której koza skacze, nie będzie żadnych doktryn, nie będzie nikt bić się z ruskim i będziemy znać prawdę… Będziemy znać prawdę o tych czasach, gdy Jarosław był premierem i wtedy było dobrze, bo co mogło to wzrastało a co nie mogło to opadało. Wzmacniano tradycje picia wódy na polach golfowych, a i polskiej dumie wtedy niczego nie brakowało… bo i po cholerę pole golfowe tam stało…


Dzisiaj kandydaci do parlamentu przywołują pamięć zastrzelonej posłanki wczasach rządów prezesa, ale nikt nie wspomni o świętej pamięci policjantach rozwożących zapracowanych urzędników ministerstwa po domach, kto dzisiaj myśli o lekarzu mordercy czy posłance kuszonej przez agentów-intrygantów… kto pamięta, że Jarosław z rodziną to Polacy, a reszta jest polakopodobna albo polskojęzyczna… i że rodzina Prawdziwych Polaków chowała się w lepszych miejscach niż podwórka… ach ten Żoliborz…


Pamięć wyborców jest krótka to i prezes może obiecywać kolejną naprawę Rzeczypospolitej a już sama zapowiedź spokojnego Lechistanu napawa nadzieją i rozmarza…


Czy prezes pogodzi się z Wałęsą? Wygłosi orędzie do przyjaciół Żydów? Zweryfikuje swoją wypowiedź na temat wszystkich rodziców osób pracujących w Gazecie Wyborczej?
Czy spełni nasze marzenia o tym, że w rządzie nie będą już nigdy zasiadać kryminaliści, gwałciciele, prokuratorzy stanu wojennego, kierowniczki magla, faszyści, dilerzy, recydywiści? Marzenia o tym, że nigdy, ale to już nigdy premierem nie zostanie człowiek, który nie zna smaku milicyjnej pałki na grzbiecie, za to pamięta z tamtych czasów ciepło mamusinej pierzynki? Człowiek, który tak stanowczo odmówił podpisania lojalki, że aż komusza władza bała się go ponownie o to po prosić i sama sobie sfałszowała jego teczkę… I który na niezadowolone pielęgniarki wysłał oddział prewencji, a przetrzymywanym w kancelarii premiera siostrzyczkom dobrodusznie dostarczał always-y.


Czy spełni nasze marzenia o tym, że już nikt nigdy nie powie o nas wykształciuchy, hieny, bure suki, łże elity, ścierwojady, lumpenliberałowie, wycieraczki pezetpeeru, zomowcy, a ludzi od trzydziestego roku wzwyż nie będzie umiejscawiać w systemie hołoty dla hołoty?


Nic z tego.


Mimo zapowiedzi, że za brzydkie określenie straci się mandat poselski, nic z pięknej idei nie wyszło zanim zdążyła wzrosnąć.


Dlaczego?


Dlatego, że wczoraj wynurzył się także poseł Dorn Ludwik, poseł teraz niezrzeszony, ale związany więzami braterskiej krwi z prezesem i startujący z listy PiS. Trzeci bliźniak powiedział, że: wykształciuchy robią teraz za pożytecznych idiotów i premier traktuje ich jak głupków, Wojewódzki Kuba to inteligent zdegradowany do lumpeninteligenta i żaden rząd nie powierza błazenkom dla plebsu roli "twarzy" narodu. Senator Kutz to celebryta-błazen, a pytania o "wieczną opozycję" mogą zadawać tylko ludzie z poważnym deficytem wykształcenia i wiedzy…


I jak tutaj wierzyć prezesowi, że dobrze chce?


Można się tylko domyślać, że Ludwik Dorn ważył słowa, gdyż zbliżają się wybory, a przecież każdy przed wyborami udaje inteligentnego. Można się domyślać, że tylko dyplomacja i poprawność polityczna powstrzymała Ludwika Dorna od użycia mocniejszych sformułowań dotyczących obywateli będących w opozycji do przyjaciół prezesa. Możemy też tylko domyślać się, że propozycja programowa prezesa o powrocie Wersalu to kolejny pic dla ciemnego luda…


Bo czyż nie tak określił poseł Kurski elektorat swojej partii?

alex
 

alex.sorga
O mnie alex.sorga

.................................... ............................................ .....

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka