Po kłótni szczególnie trudno jest nie wtedy, gdy partner się złości, lecz gdy zachowuje się tak, jakby druga osoba przestała istnieć.
Nie odpowiada na pytania, wychodzi do innego pokoju, czyta wiadomości i milczy. Pojawia się niepokój: czy potrzebuje czasu, żeby ochłonąć, czy celowo karze ciszą?
Nie każda przerwa w rozmowie jest czymś złym. Różnica polega na tym, czy milczenie prowadzi do powrotu do dialogu, czy pozostawia drugą osobę w niepewności.
Zdrowa przerwa ma określony koniec
Niektórzy ludzie potrzebują czasu, aby uspokoić emocje. Kontynuowanie rozmowy w chwili silnego napięcia może prowadzić do krzyku, oskarżeń i słów, których później się żałuje.
Zdrowa przerwa może brzmieć tak:
„Jestem teraz zbyt zdenerwowany, żeby spokojnie rozmawiać. Potrzebuję godziny. Wróćmy do tego o dwudziestej”.
W takim komunikacie są trzy ważne elementy:
* wyjaśnienie przyczyny;
* rozsądny czas przerwy;
* konkretna zapowiedź powrotu.
Osoba prosząca o przestrzeń nie udaje, że problem zniknął. Pokazuje jedynie, że chce wrócić do niego w spokojniejszym stanie.
Kiedy cisza staje się karą
Sytuacja wygląda inaczej, gdy partner nie mówi, czego potrzebuje, odrzuca każdą próbę spokojnego kontaktu i milczy tak długo, aż druga osoba przeprosi, ustąpi albo zacznie błagać o rozmowę.
Wtedy cisza może stać się sposobem kontrolowania konfliktu bez brania udziału w jego rozwiązaniu.
Osoba ignorowana często zaczyna coraz bardziej zabiegać o kontakt. Wysyła kolejne wiadomości, wielokrotnie przeprasza albo rezygnuje z własnego zdania tylko po to, żeby zakończyć milczenie.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc:
„Ile godzin on już milczy?”
Lepiej zapytać:
„Czy ta przerwa pomaga nam wrócić do rozmowy, czy pozostawia mnie bez wpływu i w ciągłej niepewności?”
Jedna spokojna wiadomość wystarczy
Naturalnym odruchem jest próba natychmiastowego przywrócenia kontaktu. Kolejne telefony, pytania i długie wiadomości zwykle jednak zwiększają napięcie.
Lepiej wysłać jeden jasny komunikat:
„Rozumiem, że możesz potrzebować czasu. Jestem gotowa dać Ci przestrzeń, ale nie chcę pozostawać w całkowitej niepewności. Proponuję wrócić do rozmowy dziś o dwudziestej albo jutro rano. Jeśli te godziny Ci nie odpowiadają, zaproponuj inną konkretną porę”.
Taki komunikat nie atakuje i nie zmusza do natychmiastowej odpowiedzi. Jednocześnie pokazuje, że przerwa nie może trwać bez końca.
Po wysłaniu wiadomości warto przestać ponawiać prośbę przez zaproponowany czas. Reakcja partnera dostarczy wtedy ważnej informacji o jego gotowości do współpracy.
Granica nie jest groźbą
Granica mówi o tym, co zrobimy w określonej sytuacji. Nie jest próbą zmuszenia drugiej osoby do rozmowy.
Można powiedzieć:
„Nie będę prowadzić tej kłótni przez serię wiadomości. Jeżeli w ciągu doby nie ustalimy czasu rozmowy, podejmę swoje decyzje bez zakładania, że problem został rozwiązany”.
Warto wybierać tylko takie konsekwencje, które rzeczywiście jesteśmy gotowi wprowadzić. Groźby zakończenia związku wypowiadane w panice zwykle nie pomagają odbudować dialogu.
Celem granicy nie jest przestraszenie partnera. Chodzi o ochronę przed sytuacją, w której tylko jedna osoba decyduje, kiedy w związku wolno rozmawiać.
Trzeba omówić także sposób kłócenia się
Kiedy rozmowa zostanie wznowiona, warto porozmawiać nie tylko o pierwotnym problemie, ale również o tym, co wydarzyło się po kłótni.
Para może ustalić kilka prostych zasad:
* każda osoba może poprosić o przerwę;
* należy podać przybliżony czas powrotu;
* pilne sprawy praktyczne nie są ignorowane;
* rozmowa zostaje wznowiona w ustalonym terminie;
* cisza nie służy wymuszaniu przeprosin ani podporządkowania.
Pierwsza rozmowa po konflikcie nie musi rozwiązać wszystkich problemów. Wystarczy, że każda osoba opisze, co się wydarzyło, czego wtedy potrzebowała i co następnym razem zrobi inaczej.
Liczy się powtarzający się schemat
Jedna trudna kłótnia nie definiuje całego związku. Ważniejsze jest to, co dzieje się regularnie.
Warto zastanowić się:
* Czy partner wraca do rozmowy w zapowiedzianym czasie?
* Czy obie osoby mogą poprosić o przestrzeń?
* Czy milczenie kończy się po uspokojeniu emocji, czy dopiero po moim ustępstwie?
* Czy później możemy spokojnie omówić problem?
* Czy mogę wyrażać inne zdanie bez obawy przed kolejnymi dniami ignorowania?
Jeżeli milczeniu towarzyszą groźby, poniżanie, zastraszanie, izolowanie albo kontrolowanie pieniędzy, problem nie dotyczy już wyłącznie komunikacji. W takiej sytuacji ważniejsze od znalezienia idealnych słów jest bezpieczeństwo i poufne wsparcie.
Co można powiedzieć
„Rozumiem, że możesz potrzebować czasu. Jestem gotowa zrobić przerwę, ale nie chcę pozostawać w całkowitej niepewności. Proponuję wrócić do rozmowy jutro wieczorem. Jeśli ten termin Ci nie odpowiada, podaj proszę inną konkretną godzinę”.
Nie gwarantuje to idealnej reakcji. Pozwala jednak jednocześnie uszanować potrzebę przestrzeni partnera i własną potrzebę jasności.
Milczenie po kłótni nie powinno zmieniać się w niekończące się oczekiwanie. Zdrowa przerwa prowadzi z powrotem do dialogu. Jeżeli powrót regularnie nie następuje, problemem nie jest już tylko konkretna kłótnia, ale sposób, w jaki w związku rozwiązuje się wszystkie trudności.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)