"Bajko ty moja" mawiał dębowy skrzat Dzięcielinek. Dzięki bajkom rzuciłem palenie. Mój syn był jeszcze małym chłopczykiem, gdy kupiłem mu "Pinocchio". Zobaczywszy, że palącym cygara chłopcom rosną ośle uszy, nie potafiąc się jeszcze dobrze wysłowić, pokazywał na uszy ostrzegając mnie, czym grozi palenie. Ta powaga w jego zachowaniu, nakierowana na moje własne dobro, wywarła na mnie tak wielkie wrażenie, że poczułem się przyparty do muru i nie mając wyjścia po prostu przestałem palić. Ciekawe, że ja w dzieciństwie też oglądałem Pinocchio, ale to mi nie przeszkodziło zacząć palić.
Zawiozłem syna na „Deathly Hallows” wczoraj, w towarzystwie dwóch koleżanek z roku. Pozwolę sobie zacytować tutaj krótką recenzję, jaką zamieścił dzisiaj na swoim blogu:
"Harry Potter and the Deathly Hallows Part I, a masterpiece of cinematography, a perfect translation from paper to film, a perfect creation. A film that portrays true human emotion through action and thought. A film where a character who appears for five minutes during the whole film can make a theatre's heart break. True friendship. True hardship. Perseverance."
Tyle na temat wpływu fantazji na nasze postępowanie i świadomość.



Komentarze
Pokaż komentarze