1 obserwujący
63 notki
61k odsłon
787 odsłon

Czy Minister Zdrowia powinien być lekarzem?

Wykop Skomentuj67

Do napisania tej notki zainspirowała mnie wczorajsza wypowiedź lekarza - blogera Lecha Muchy, który napisał: "Słów kilka o kształceniu lekarzy w Polsce i w krajach sąsiednich".

https://www.salon24.pl/u/losek/1005044,slow-kilka-o-ksztalceniu-lekarzy-w-polsce-i-w-krajach-sasiednich

Wypowiedź ta jest wyjątkowa ponieważ, jako jedna z nielicznych wypowiedzi lekarskich, wskazuje na inne przyczyny złej sytuacji w Służbie Zdrowia niż tylko wielkość nakładów finansowych. Autor, na swoim własnym przykładzie (chirurga ogólnego) i przykładach znajomych lekarzy, pokazuje ile administracyjnych przeszkód musi pokonać lekarz w naszym kraju (nawet ten z bogatym doświadczeniem i wiedzą) by zdobyć inną, deficytową dzisiaj specjalizację (chirurga onkologicznego). Przeszkody te stawiane są, jak możemy tam wyczytać, przez "Ministerstwo".

Po wczytaniu się w perypetie autora rzeczywiście można odnieść wrażenie, że komuś, wbrew wyrażanym głośno deklaracjom, może zależeć na tym by lista specjalistów medycznych w naszym kraju nie była zbyt długa (a jak wiemy, jednym z największych problemów w polskiej służbie zdrowia są "kolejki do specjalistów" i "brak lekarzy") KTO ZATEM JEST TU WINIEN? Autor wskazuje na "Ministerstwo" i "Państwo". Kim konkretnie jest, zatem, to "Ministerstwo"?

Jeśli przyjrzymy się temu, kto kieruje Ministerstwem Zdrowia w Polsce od kilkudziesięciu lat (od wczesnego PRL) to zauważymy, że BYLI TO SAMI LEKARZE (z jednym krótkotrwałym wyjątkiem). Od lat czterdziestych ubiegłego wieku (ale także w Polsce międzywojennej) nie było na najwyższym szczeblu ministerialnym osoby spoza środowiska medycznego. No ale minister sam nie kieruje tak ogromnym obszarem jak zdrowie. Wspierają go jeszcze (opłacani z pieniędzy publicznych) konsultanci. Konsultanci krajowi i wojewódzcy. Jeśli przyjrzymy się rejestrom konsultantów to zauważymy...jak Państwo myślą, kogo? OCZYWIŚCIE LEKARZY I FARMACEUTÓW - A WŁAŚCIWIE PROFESORÓW N. MEDYCZNYCH I FARMACJI. Dodajmy jeszcze do tego prezesów NFZ, którzy także w większości byli lekarzami lub mają zastępcę d/s medycznych i obraz staje się wyraźny. Tajemnicze "Ministerstwo" to grupy wszelakich "specjalistów medycznych", znanych z imienia i nazwiska, ze swoimi interesami (swojej specjalności, swojej uczelni medycznej i wydziału) i interesikami (prywatną praktyką medyczną, prywatnego szpitala), oczekiwaniami, znajomymi, znajomymi znajomych...

Ministerstwo Zdrowia obok Ministerstwa Sprawiedliwości jest urzędem niemal całkowicie "zawłaszczonym" (nie lubię tego słowa ale tu akurat pasuje) przez jedną zawodową korporację decydującą o przyjmowanych tam regulacjach dotyczących: finansowania poszczególnych "obszarów zdrowia", kształcenia studentów, zdobywania specjalizacji, kształtu profilaktyki zdrowotnej, promocji zdrowia itp. Jak wygląda stan jednego z tych obszarów (zdobywania dodatkowej specjalizacji przez lekarza specjalistę) możemy sobie wyczytać w notce L. Muchy. Jest to stan – najdelikatniej mówiąc – pełen absurdów.

W związku z tym wszystkim co przedstawiono nieuchronnie nasuwa się pytanie: Czy Ministrem Zdrowia powinien być lekarz? Dlaczego przez ostatnich kilkadziesiąt lat o naszym zdrowiu decydowali wyłącznie lekarze? Spróbujmy przedstawić kilka za i przeciw takiego rozwiązania.

Można oczywiście odpowiedzieć, że każdym ministerstwem powinien kierować specjalista z obszaru, którego dotyczy ministerstwo. W Polsce jednak ta zasada dotyczy właściwie tylko Ministerstwa Zdrowia (oraz M. Sprawiedliwości). MON- em nie kieruje generał WP (od lat 90-tych był tylko jeden taki przypadek), MSW nie kieruje policjant (ostatnim był Cz. Kiszczak), Ministerstwem Sportu tylko od czasu do czasu kieruje sportowiec, podobnie było z Ministrami Środowiska. Dlaczego zatem "od zawsze" MZ kieruje lekarz? Jeśli nawet – jednak – przyjmiemy, że MZ jest wyjątkowe i powinien nim kierować „specjalista od zdrowia” to dalej zastanawiające jest to dlaczego to lekarzy traktuje się jako jedynych specjalistów od zdrowia?

W KOŃCU MEDYCYNA INSTYTUCJONALNA JEST TYLKO JEDNYM Z (A NIE JEDYNYM) OBSZARÓW MAJĄCYCH WPŁYW NA NASZE ZDROWIE! W dodatku nie jest obszarem najważniejszym, co wiemy od raportu byłego kanadyjskiego ministra zdrowia Marca Lalonda (nie lekarza).

https://www.salon24.pl/u/spodlasuwidok/991307,pakt-dla-zdrowia-2030-podpisany-ale-czy-cos-zmieni

Naprawdę jestem wielce ciekaw tego jak wyglądałoby zdrowie Polaków gdyby przez 30 lat za Ministerstwo zdrowia odpowiadał profesor, specjalista od zdrowego odżywiania, profesor AWF lub prof. socjologii zdrowia/promocji zdrowia, lub profesor ekologii. Wydaje mi się, potrafiliby oni mocniej zaakcentować te elementy działań prozdrowotnych, które obecnie prawie nie istnieją – ze szkodą dla nas wszystkich. 

Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo