1 obserwujący
59 notek
58k odsłon
1240 odsłon

500+ na pierwsze dziecko – czyli jak powinna wyglądać inwestycja państwa w rodzinę.

Wykop Skomentuj116

Rozszerzenie Programu 500+ na pierwsze dzieci w rodzinach to temat rzeka i nie zamierzam w tej notce omawiać wszystkich wątków, które warte są omówienia. Skupię się tylko na jednym z nich. Na przedstawianiu tych wydatków przez przedstawicieli rządu jako „inwestycji w rodzinę”. W dzisiejszej rozmowie w TVP Info (3.07.2019) tak przedstawiał te wydatki poseł A. Soboń, a kilka opublikowanych dzisiaj notek na ten temat w S24 świadczy o tym, że inni zainteresowani tematem także zwrócili uwagę na tę nową narrację (by użyć modnego określenia).

Zanim zacznę chciałbym przypomnieć pewną oczywistą rzecz, którą każdy prywatny inwestor na pewno zna, a mianowicie: NIE KAŻDA INWESTYCJA PRZYNOSI ZYSK. SĄ TAKIE NA KTÓRYCH MOŻNA SPORO STRACIĆ, w związku z tym warto zastanowić się nad tym w co tak naprawdę „inwestujemy” gdy transferujemy miliardy złotych do rodzin w ramach programu 500+.

Ale zacznijmy od początku czyli od definicji terminu „inwestycja”. W różnych źródłach wyczytać możemy, że w gospodarce są to – w wielkim uproszczeniu - nakłady poniesione w celu zwiększenia wydajności i konkurencyjności. Tak rozumiane „inwestycje” przeciwstawiane są „konsumpcji”...i tu pojawia się pierwsza wątpliwość, gdyż w równoległej do „inwestycyjnej narracji” wśród przedstawicieli rządu funkcjonuje także „narracja konsumpcyjna”, czyli program 500+ jest po to „by wydobyć rodziny z biedy”, „dać biedniejszym możliwość stania się konsumentami”, a nawet mowa jest o „poprawieniu wskaźnika konsumpcji” jako składnika rozwoju gospodarczego. Byłaby to zatem nie INWESTYCJA A „ZWYKŁE” PRZEJADANIE MILIARDÓW ZŁOTYCH, KTÓRE W PEWNYM STOPNIU POZYTYWNIE WPŁYWA NA POZIOM ROZWOJU GOSPODARCZEGO. W takim razie: NIE INWESTYCJA W RODZINĘ A ZWIĘKSZANIE POZIOMU KONSUMPCJI W RODZINIE.

Przyjmijmy jednak, że jest to „publiczna, budżetowa inwestycja”, która umożliwia zwiększenie prywatnej konsumpcji, w tym tak zwanego „inwestowania w siebie”, co możemy zaliczyć do „inwestycji w kapitał ludzki”. W tym momencie jednak pojawia się kolejna wątpliwość i pytanie: DLACZEGO USTAWODAWCA, RZĄDZĄCY UWAŻAJĄ, ŻE INDYWIDUALNE WYBORY INWESTYCYJNE BĘDĄ BARDZIEJ RACJONALNE (PRZYNOSIĆ BĘDĄ WIĘCEJ ZYSKU, KORZYŚCI, ZWIĘKSZĄ KONKURENCYJNOŚĆ GOSPODARKI) NIŻ INWESTYCJE ZBIOROWE, PUBLICZNE? Wydaje się oczywiste, że indywidualne wybory mają charakter bardziej emocjonalny, „krótkowzroczny”, są wyborami gdzie często decyduje reklama, presja społeczna (moda) a nie chłodna, perspektywiczna kalkulacja.

Spróbujmy przez chwilę zastanowić się nad tym jak wygląda rozdysponowanie tego 500 zł w rodzinie. Dziecko, dzięki 500+, może dostać kieszonkowe lub może dostać „podwyżkę kieszonkowego”. Jesteście Państwo pewni, że każde dziecko „zainwestuje korzystnie te pieniądze w siebie”? Koncerny - a raczej wynajęte przez nie agencje reklamowe - Kraft Ford, PepsiCo, Coca-Cola Company, McDonalds, Nestle i inne zadbają o to, by dzieci „zainwestowały” z korzyścią dla tych firm (dowodem jest to co przedstawiam akapit poniżej). Nie dotyczy to tylko „kieszonkowego”. Rodziny z wyrośniętymi nieco dziećmi wiedza jak wyglądają zakupy gdy towarzyszą im dzieci. Tym, którzy dzieci nie maja, lub maja dzieci jeszcze „niechodzące” polecam krótką obserwację w sklepie. To dzieci wypełniają częściowo koszyk tymi produktami, które chcą konsumować, a nie tymi, które można uznać za „inwestycje w zdrowy rozwój dziecka”. Zatem pieniądze z 500+ sprzyjają w części finansowaniu konsumpcji, która z inwestycją w zdrowie młodego pokolenia niewiele ma wspólnego.

W Polsce, zgodnie z raportami NIK dramatycznie rośnie liczba dzieci z nadwagą i otyłością. O ile w latach siedemdziesiątych jedynie co dziesiąte dziecko miało nieprawidłową masę ciała to obecnie jest to już CO CZWARTE DZIECKO (25%)! W wielu szkołach nie ma kuchni, przygotowujących jakiekolwiek obiady (nie mówiąc o zdrowych), a sklepikach szkolnych wciąż można kupić produkty (jak wykazuje NIK) niezdrowe, w tym popularne „energetyki” (napoje izotoniczne). Wolałbym aby PAŃSTWO, „inwestując w rodzinę”, zadbało o to, by zapewnić w szkołach dzieciom zdrowe obiady (poprzez inwestycje w zaplecze kuchenne w większych szkołach lub catering w małych) niż przeznaczało miliardy, które są następnie liczone w zyskach koncernów Coca – Cola, Nestle lub McDonalds. Inwestycja w stołówki w polskich szkołach, i zdrowe posiłki przyniesie rzeczywiście zysk w przyszłości, w postaci niższych wydatków na leczenie chorób związanych z otyłością, cukrzycą i chorób układu krążenia.

Takich przykładów, „racjonalnych publicznych inwestycji w rodzinę” można podawać dziesiątki. Należy jednak zadać pytanie: DLACZEGO RZĄD TEGO NIE ROBI? DLACZEGO NIE ROZWIĄZUJE PROBLEMÓW (np. ROSNĄCEJ OTYŁOŚCI DZIECI) TYLKO JE PODSYCA „NIERACJONALNYMI MASOWYMI TRANSFERAMI FINANSOWYMI” nad którymi nie ma żadnej kontroli?

Wykop Skomentuj116
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo