Kiedy dług publiczny przekroczy 55% PKB wówczas przejściowo zlikwiduje się przywileje podatkowe dla twórców i dziennikarzy; taki był komunikat sygnowany przez Rostowskiego. Chyba będzie dotyczyło to także artystów wszelkiej maści i innych wyszczególnionych w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Pytam się, dlaczego ma to być dopiero przy takim zagrożeniu dla finansów państwa i dlaczego przejściowo (podany był czas tego przejściowego okresu - bodaj trzy lata)?
Już prof. Zyta Gilowska, będąc wicepremierem próbować te przywileje zlikwidować. Opór środowiska, który coś by z tego powodu stracił był nie do zwalczenia (przy nader słabych możliwościach ustawodawczych tamtego rządu); nawet ówczesny minister kultury - Ujazdowski - był przeciwny. Niektórzy eksperci ekonomiczni też nie widzą teoretycznego uzasadnienia tego rodzaju przywilejów; osobiście uważam je po prostu za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości. Ludzie kultury, nauki, mediów (bo ich to głównie dotyczy) najwidoczniej uważają, że "kulturalnie" jest być uprzywilejowanym w stosunku do plebsu.
Widzieliśmy ostatnio, jak Tusk w audycji z Lisem powiedział temu ostatniemu, iż rząd zamierza zabrać przywileje podatkowe dziennikarzom; Lis nasrożył się wielce słysząc takie słowa. Dała się zauważyć konsternacja premiera. Jest rzeczą oczywistą, że rząd się boi narazić tym, którzy sprawują rząd dusz w narodzie - stąd taka miękka formuła tego oszczędnościowego zamierzenia budżetowego.
Jest jeszcze jedna kwestia, wysokość pensji, kontraktów menedżerskich - pracowników zatrudnionych w instytucjach państwowych, przedsiębiorstwach z wiodącym udziałem skarbu państwa, pracowników samorządowych, przekraczająca dość często kilkakrotnie apanaże prezydenta, czy premiera. Dlaczego zawiera się kontakty przewidujące wielomilionowe odprawy? Wiem, że w przypadku samorządu nie można mieć pretensji do rządu (ale sejm może wszystko). Jak to się ma do ciągle obowiązującej ustawy "kominowej" (chociaż wielce dziurawej).
Konkluzja jest smutna - rząd wyda każde pieniądze dla tych, którzy przyczyniają się do utrwalenia jego władzy. To, że państwu grozi finansowa zapaść, jest sprawą drugorzędną.
JANUSZ Z KRAKOWA


Komentarze
Pokaż komentarze (5)