Wieści o mojej śmierci (politycznej) są mocno przesadzone, mógłby powiedzieć Prezes Kaczyński zamieszczając swój wpis na wiodącym portalu społecznościowym. Można nawet powiedzieć teraz, że wieści o pewnym niedowładzie (też politycznym) są przesadzone znakomicie.
Zakładając blog w internecie Jarosław Kaczyński osiągnął jednocześnie kilka celów:
1. Udowodnił, iż nie jest wrogiem komputerowej informacji, docenia jej możliwości, co więcej -że wyprzedził w tym względzie szefów innych liczących się partii w Polsce.
2. Zaprezentował swoje poglądy na szereg ważnych kwestii i zgodnie z zapowiedzią - będzie to czynił permanentnie, co nie zawsze było możliwe w innych mediach (w prasie,radiu czy telewizji), ze wzgędu na nie najbardziej przyjazne nastawienie do PIS właścicieli owych mediów.
3. Wykazał swoją dużą odwagę odsłaniając się niejako na bezpardonowe razy komentatorów, którzy nigdy nie przepuszczają okazji w przypadku jakiegoś fałszu czy niekonsekwencji.
4. Stworzył możliwośc bezpośredniej dyskusji z wyborcami (blogerami, komentatorami) - z każdej politycznej opcji.
5. Uzyskał swoistą "rentę nowości" w sposobie komunikacji obywatelskiej; liderzy innych ugupowań politycznych, którzy pójdą zapewne Jego śladem - będą już pozbawieni tej renty.
6. Udowodnił przy okazji, że PIS cieszy się poparciem nie tylko ludzi biednych, starszych, nienowoczesnych, lecz internautów, (o których tego nie mozna powiedzieć) i to w zaskakującym stosunku - na korzyść.
7. Udowodnił, że twierdzenie o monotematyczności PIS (ograniczające się tylko do sprawy katastrofy smoleńskiej) - jest nieuczciwym zabiegiem PR partii rządzącej.
Co na to internauci? Wydaje się, iż było ogromne zaskoczenie, stąd reakcja Salonu 24 była na ogół spontaniczna; widać brak analitycznych komentarzy, może trochę w kwestii "gospodarczego patriotyzmu", żadnego odzewu na zagadnienia bardzo istotne z punktu widzenia kondycji gospodarczej Polski np. podpisanie przez premiera Tuska niesprawiedliwego dla Polski pakietu klimatycznego, którego skutkiem będzie koniczność płacenia setek miliardów EURO w całkiem niedalekiej przyszłości, np. fatalnej polityki rządu dotyczącej spraw zaopatrzenia w gaz, fatalnej polityki rządu w sprawach zagranicznych a szczególnie fatalnej w stosunkach z Rosją.
Można było odnotować ogromną ilość komentarzy ograniczających się do deklaracji poparcia (taki spontaniczny odruch, który można zrozumieć), ale oczywiście była niewielka ilość komentatorów (około 5 %), którzy jak to mają w swoim zwyczaju - przypinali różne łatki, także czysto personalne, negowali w czambuł program PIS i jakiekolwiek zdolności polityczne jej Prezesa - oczywiście bez rzeczowego uzasadnienia. Szczególny rekord został pobity przez dwie zawzięte panie, które wtórowały sobie i każdemu innemu potępiającemu Jarosława Kaczyńskiego - przynajmniej kilkadziesiąt razy. Przyłaczył się do tego grona bloger z tytułem profesorskim, próbując swoich sił w satyrze politycznej - wyszło beznadziejnie.
Tak, przy okazji, przebywanie na salonach jest zobowiązujące; myślę, że powinny obowiązywać jakieś podstawowe kryteria: - wiedza, uczciwość w dyskusji, stawiane tezy, czy zarzuty powinny być merytorycznie uzasadnione, zamieszczane teksty poprawne pod względem stylistycznym i redakcyjnym, niezmiernie pożądany jest dowcip i literacki talent. Samokrytycznie mogę stwierdzić, iż nie dostaje mi lekkości w pisaniu i zdolności do lapidarnego przedstawienia problemu. Wielu blogerów o bardzo znanych nazwiskach cierpi na chorobę besserwisseryzmu. Oczywiście inwektywy i argumenty ad personam są rzeczami wykluczającymi ich autorów.
Obserwuję jednak zdolność samooczyszczania się salonu (nizależnie od działań administracji) - jestem optymistą.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)