Janusz40 Janusz40
756
BLOG

Jarosław Kaczyński i internauci - część II

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 12

               Na poziomie 1000 komentarzy zrobiłem pobieżną analizę (trudno o gruntowną przy takiej dawce i różnorodności poglądów), można potwierdzić (kiedy komentarzy jest prawie 1500), że zarysowana tendencja utrzymuje się w dalszym ciągu - przewaga głosów przychylnych Prezesowi PIS nad głosami przeciwnymi jest ogromna. Tekstów analitycznych bardzo niewiele; trochę rozważań na temat "patriotyzmu gospodarczego". To właściwie nic nowego; odnosi się wrażenie, iż  zdecydowana większość komentatorów (i blogerów), to politolodzy (nie wiem - czy z cenzusem), którzy z zapamiętaniem rozprawiają o arkanach zdobywania i utrzymywania władzy, natomiast rzadkim zjawiskiem na portalach społecznościowych bywa analityk spraw gospodarczych. Tak samo jest z odzewem na wpis Jarosława Kaczyńskiego - nikt nie podjął dyskusji na temat spraw dotyczących gospodarki narodowej - poruszonych przez J.K. Być może wymaga to więcej czasu i dyskusja w tym kierunku rozwinie się po anonsowanych dalszych artykułach Prezesa PIS.

 

               Odezwał się w sprawie wpisu Jarosława Kaczyńskiego Marek Migalski - człowiek, który swoją dzisiejszą pozycję społeczną zawdzięcza właśnie Prezesowi PIS. W myśl prawa, mówiącego, że najbardziej nienawidzi się swoich dobroczyńców MM okazał się tego klinicznym przykładem. Ponad setka komentatorów oceniła ten wpis jako podły, niegodny a przede wszystkim nie udokumentowany rzeczowo, z wybitnie naciąganą i tendencyjną argumentacją. Wsród głosów negatywnie oceniających notkę fruwającego ornitologa był nawet szef portalu - Igor Jane a także znany z bardzo zrównoważonych i spokojnych ocen - bloger ZEBE.

 

               Chciałbym się odnieść tylko do jednego "zarzutu", który pojawiał się kilkakrotnie w komentarzach bardzo niskiego lotu, pojawił się również w notce doktora M; mianowicie  - komentatorzy owi (łącznie z ornitologiem) w gorączkowym poszukiwaniu  "do czego tu się przyczepić" - wymyślili, że  tekstu nie pisał Prezes Kaczyński, tylko nieliczni pozostali w PIS intelektualiści (to Migalski) a bloga, to oczywiście też zakładał ktoś inny. Kogo mogą przekonać takie słowa, przecież wszyscy obserwatorzy życia politycznego w Polsce wielokrotnie mieli okazję wysłuchać Premiera Kaczyńskiego,kltóry z głowy potrafił wygłaszać znakomicie dłuższe przemówienia spójne merytorycznie i poprawną polszczyzną. Z drugiej strony, każdy szef partii, czy większej instytucji, posiada sztab, którego zadaniem jest dostarczenie danych liczbowych, przeprowadzanie odpowiedniej kwerendy, dotyczącej dat i faktów historycznych itd. i dostarczenie tego szefowi... źle byłoby, gdyby było inaczej. Co do pomocy przy zakładaniu bloga, to dopiero śmieszne; konia z rzędem temu politykowi, który nigdy nie korzystał z pomocy specjalistów komputerowych. Nikt nie będzie dla przyjemności MM i jemu podobnych odkrywał  od nowa Ameryki. Ponadto, bądź co bądź - doktor - wie doskonale, że uzyskanie tego tytułu wiąże się z nakładem pracy kilka tysięcy razy większym niż nauka klikania (nie mówiąc o wykazaniu się inteligencją). Myślę, że doktor praw jest tytułem nie łatwiej osiąganym niż doktor politologii.

 

               

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka